Verstappen jest przekonany, że jemu będzie o wiele trudniej podjąć decyzję o rezygnacji niż np. dwukrotnemu mistrzowi globu Hiszpanowi Fernando Alonso. Obaj nie zdecydowali jeszcze ws. swoich startów w następnym sezonie, choć mają kontrakty obowiązujące w 2027 roku, a Verstappen nawet do sezonu 2028.
W lipcu Alonso zasugerował, że o jego przyszłości w F1 zadecyduje... przyjemność z jazdy samochodem, a nie pozycja Astona Martina w klasyfikacji. Natomiast Verstappen tajemniczo milczy, nie komentuje także pojawiających się plotek o innych seriach wyścigowych, którymi ma być poważnie zainteresowany.
Obaj od początku tegorocznego sezonu krytykują nowe przepisy wyścigowe wprowadzone przez FIA i właściciela F1, czyli koncern finansowy Liberty Media. Wielokrotnie mówili, że zastanawiają się nad tym, czy będą kontynuować karierę sportową w F1, czy może zdecydują się na zmianę.
Zapytany o przyszłość Alonso w F1 Holender przyznał, że „to co się obecnie dzieje, na pewno nie jest jego marzeniem”. Jak dodał jednak, Hiszpan ma 45 lat, więc prawdopodobnie łatwiej mu odejść.
"Chciałbym oczywiści zobaczyć Fernando ścigającego się do 60. roku życia, ale nie sądzę, żeby to było realne w F1" - wspomniał.
Verstappen, który jest w tym roku jednym z najgłośniejszych krytyków nowych przepisów F1, kilkakrotnie sugerował, że mogą one skłonić go do odejścia z tego sportu. Ale - jak przyznał - to będzie bardzo trudna decyzja, gdyż nadal ma przed sobą jeszcze sporą część kariery.
