Wtorkowy mecz pokazowy podczas "tygodnia kibica" poprzedzającego niedzielny start turnieju to debel z udziałem dawnych rywali: Andy'ego Roddicka i Andre Agassiego, a także Johna McEnroe, kolejnej legendy tenisa.
Cała ta grupa ma na koncie razem 12 tytułów singlowych US Open.
"To dla mnie prawdziwa okazja, by podziękować" - powiedział Federer podczas poniedziałkowej konferencji prasowej zapowiadającej mecz oraz jego nadchodzące wprowadzenie do International Tennis Hall of Fame w Newport jeszcze w tym tygodniu.

Nowojorscy fani Federera nie mieli okazji pożegnać 20-krotnego mistrza Wielkiego Szlema tak, jak uczynili to z Agassim, Sereną Williams i innymi mistrzami.
Kiedy Federer przegrał w ćwierćfinale US Open 2019 z Grigorem Dimitrowem z Bułgarii, planował dalej grać. I rzeczywiście kontynuował karierę, jednak kontuzje uniemożliwiły mu udział w US Open w 2020 i 2021 roku, zanim rozegrał ostatni mecz podczas Laver Cup we wrześniu 2022 roku.
Federer wystąpił już w kilku innych pokazowych meczach po zakończeniu kariery. Ale, jak powiedział w poniedziałek, dopiero w tym roku udało się znaleźć odpowiedni moment na występ w Nowym Jorku przed ceremonią w Newport.
"Dzieci są coraz starsze" - powiedział o swojej czwórce dzieci, dwóch parach bliźniąt w wieku 12 i 17 lat. "Może więc będą mogły trochę bardziej cieszyć się widokiem taty na korcie".
Federer spodziewa się "pełnego szacunku" meczu, bez przesadnej rywalizacji. "Nie gramy do trzech wygranych setów" - przypomniał. "Mam nadzieję, że to będzie świetna zabawa dla nas i dla kibiców, którzy zobaczą nas ponownie na korcie".
Federer szybko jednak uciął wszelkie pytania o powrót do zawodowego tenisa, odpowiadając "nie" co najmniej dziewięć razy na pytanie o ewentualną dziką kartę.
"Jest po prostu zbyt wiele przeszkód, a ja mam za dużo zajęć" - powiedział. "Wszystko w porządku, teraz jestem już tylko kibicem i po prostu cieszę się oglądaniem tenisa".
