W Xfinity Mobile Arena w Filadelfii prawie 20 tys. kibiców obejrzało zacięte spotkanie, w którym jednak od początku do końca to gospodarze byli bliżej sukcesu. Ekipa z Florydy tylko kilkakrotnie prowadziła, głównie w pierwszej kwarcie, a ostatnio 60:59 na początku trzeciej odsłony.
Pod nieobecność środkowego Joela Embiida, który w zeszły tygodniu przeszedł nagłą operację wyrostka robaczkowego, pierwsze skrzypce w 76ers grał Tyrese Maxey, który uzyskał 31 punktów. Pierwszoroczniak V.J. Edgecombe dodał 19 i miał także 11 zbiórek.
Liderem pokonanych był Desmond Bane - 34 pkt.
Ekipa z Filadelfiii zajmie siódme miejsce wśród rozstawionych w Konferencji Wschodniej w play-offs i w niedzielę zacznie zmagania do czterech zwycięstw z Boston Celtics.
Magic, ósma drużyna tej połówki rozgrywek w sezonie zasadniczym, w meczu ostatniej szansy o awans do play-offs powalczy z Charlotte Hornets, którzy dzień wcześniej wyeliminowali Miami Heat.
Na Zachodzie z barażu awansował do play-offs już zespół Portland Trail Blazers, a na rywala w decydującym spotkaniu czekali Phoenix Suns. Będą nim koszykarze Golden State Warriors, którzy w Inglewood pod Los Angeles pokonali Clippers 126:121.
O sukcesie gości z San Francisco zdecydowała ostatnia kwarta, którą wygrali 43:32, odrabiając w niej już 13-punktową stratę.
Liderem gości był Stephena Curry. 38-letni snajper wrócił niedawno do gry po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją kolana, a w środę w ciągu 36 minut zdobył 35 punktów, trafiając m.in. siedem trójek, przy czym aż 27 oczek uzyskał w drugiej połowie.
Jeszcze starszy Al Horford, wchodząc z ławki, dołożył 14 punktów, m.in. dzięki czterem skutecznym próbom zza łuku.
