Marc Marquez wygrywa chaotyczny sprint Grand Prix Hiszpanii w ekstremalnych warunkach

Marc Marquez w akcji
Marc Marquez w akcjiReuters / Jerome Miron-Imagn Images

Marc Marquez z Ducati odniósł niespodziewane zwycięstwo w sprincie Grand Prix Hiszpanii w sobotę, mimo upadku w bardzo trudnych warunkach – zanim zmienił motocykl podczas wyścigu, który zamienił się w chaos, gdy deszcz sparaliżował rywalizację w Jerez.

Aktualny mistrz MotoGP z Hiszpanii sięgnął po drugie zwycięstwo sprinterskie w tym sezonie, wyprzedzając swojego zespołowego kolegę Francesco Bagnaię, co dało Ducati dublet, a podium uzupełnił zawodnik VR46 Racing Franco Morbidelli, który startował dopiero z 18. pola.

Sprint rozpoczął się pod zachmurzonym niebem, ale deszcz szybko zamienił wyścig w loterię – kilku zawodników zaliczyło upadki, inni w pośpiechu zjeżdżali do alei serwisowej, by przesiąść się na motocykle z oponami deszczowymi, gdy warunki na torze gwałtownie się pogarszały.

"Pierwsze zwycięstwo po upadku"

"To moje pierwsze zwycięstwo po upadku i rzeczywiście przewróciłem się w najlepszym możliwym miejscu, w najlepszym momencie" - przyznał wyraźnie odetchnąwszy Marquez, który awansował na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej i traci 24 punkty do lidera, Marco Bezzecchiego.

"Na tym okrążeniu myślałem, żeby zjechać do boksu, ale wtedy Alex (Marquez) prowadził wyścig i został na torze. Popełniłem błąd, podążając za nim".

Po wywalczeniu pierwszego pole position w sezonie wcześniej tego dnia, Marquez świetnie wystartował i objął prowadzenie w pierwszym zakręcie przed Johannem Zarco, a jego brat Alex awansował na trzecią pozycję.

Marc wypracował ponad pół sekundy przewagi, podczas gdy zawodnik Aprilii Jorge Martin atakował Alexa i ostatecznie odebrał mu trzecie miejsce.

Martin miał jednak problemy z przednim hamulcem, który po dwóch okrążeniach rozgrzał się do czerwoności, przez co musiał szeroko wyjechać z toru, a ostatecznie wycofał się, odprowadzając motocykl do boksu.

Alex w końcu wyprzedził Zarco po dwóch okrążeniach i ruszył w pogoń za starszym bratem. W końcu dogonił Marca i wyprzedził go, obejmując prowadzenie, gdy na torze zaczęły pojawiać się pierwsze krople deszczu.

Marc Marquez upada przy wjeździe do alei serwisowej

Emocje sięgnęły zenitu na cztery okrążenia przed końcem, gdy Marc stracił panowanie nad motocyklem i upadł na ostatnim zakręcie.

Szef zespołu Ducati, Davide Tardozzi, miał doskonały widok na upadek Marqueza w ostatnim zakręcie i natychmiast dał sygnał ekipie, by przygotowała zapasowy motocykl, bo Hiszpan od razu zjechał do boksu, by przesiąść się na maszynę z oponami deszczowymi.

"Nie wiem, ktoś dziś podarował mi trochę szczęścia, bo przewróciłem się właśnie na tym ostatnim zakręcie" - dodał Marquez.

"Po prostu poczekałem, aż wszyscy mnie miną, i wiedziałem, że to jedyna szansa, by od razu założyć opony deszczowe na tym okrążeniu".

Alex zdecydował się pozostać na torze, ale gdy warunki stały się ekstremalnie trudne, również upadł, prowadząc wyścig, gdy na trzy okrążenia przed końcem deszcz się nasilił, co skłoniło kolejnych zawodników do zjazdu do boksu i zmiany motocykli w totalnym zamieszaniu.

Bezzecchi także zaliczył upadek, a na czele pozostały dwa motocykle Ducati – nowy lider wyścigu Bagnaia i Marc, którzy walczyli o zwycięstwo.

Marc w końcu wykorzystał swoją szansę, wyprzedzając kolegę z zespołu i sięgając po niezwykłe zwycięstwo, ale Bagnaia również był bardzo zadowolony, bo po starcie z dziesiątego pola wywalczył drugie podium w sezonie.

"To świetny rezultat, dziękuję zespołowi za ich pracę, a dziś ryzyko się opłaciło. Jestem bardzo szczęśliwy" - podsumował.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen