Szczegóły porozumienia nie zostały od razu ujawnione, ale prezydent Tayyip Erdogan ma oficjalnie ogłosić umowę podczas piątkowego wydarzenia w Stambule, w towarzystwie dyrektora generalnego F1 Stefano Domenicaliego oraz Mohammeda Ben Sulayema, prezesa światowej federacji FIA.
Tor po azjatyckiej stronie Stambułu cieszy się popularnością wśród kierowców i fanów, ale ostatni raz gościł wyścig w 2021 roku jako zastępstwo podczas pandemii COVID-19. Wcześniej organizował Grand Prix w latach 2005-2011, a także w sezonie 2020, kiedy Lewis Hamilton wygrał wyścig i sięgnął po siódmy tytuł mistrza świata, wyrównując rekord Michaela Schumachera.
Po tamtym wydarzeniu Turcja kontynuowała negocjacje w sprawie powrotu do kalendarza, jednak od 2022 roku tempo rozmów spadło, częściowo z powodu dziesiątek milionów dolarów potrzebnych na zabezpieczenie umowy, które konkurenci tacy jak Katar byli w stanie wyłożyć.
W 2024 roku spółka Can Bilim Egitim Kurumlari A.S., której współwłaścicielem jest przewodnicząca tureckiego oddziału Pirelli Lale Cander, uzyskała prawa do zarządzania torem Istanbul Park na 30 lat za około 117,8 miliona dolarów.
Zgodnie z umową nowi operatorzy mieli za zadanie doprowadzić do powrotu F1 na tor w ramach długoterminowej umowy do 2026 roku, jednak rozmowy prowadzone wspólnie z Turecką Federacją Sportów Samochodowych (TOSFED) utknęły w martwym punkcie.
W lutym Domenicali potwierdził, że Istanbul Park jest blisko powrotu do kalendarza w rotacji z innym wyścigiem, a liczba wyścigów w sezonie nadal będzie ograniczona do 24.
