Z polskich drużyn w lepszej sytuacji jest Jagiellonia, która w trzech dotychczasowych występach wywalczyła trzy punkty i jest 27. w łącznej tabeli.
O poprawienie dorobku nie będzie jednak łatwo, gdyż Lewski, 27-krotny mistrz Bułgarii, w Lidze Europy zajmuje 17. pozycję z czterema "oczkami", z których trzy zdobył wygrywając w poprzedniej kolejce w Czechach z Viktorią Pilzno 2:1.

Z kolei "Kolejorz", który ma w dorobku jeden punkt za remis z Sunderlandem i jest 32. w stawce 36 zespołów, od godz. 21 będzie rywalizował w Lizbonie z prowadzącą w tabeli Benficą. Lider, którego zawodnikiem jest były gracz poznańskiej drużyny Jakub Kamiński, odniósł trzy przekonujące zwycięstwa: nad Milanem 2:0, m.in. dzięki bramce reprezentanta Polski, Celtikiem Glasgow 4:1 i Omonią Nikozja również 4:1.
Polskie zespoły w sześciu podejściach jeszcze nigdy w europejskich pucharach nie zdołały pokonać Benfiki, a Lech sześć lat temu przegrał z tą drużyną 2:4 i 0:4 w fazie grupowej LE.

Każdy z 36 uczestników Ligi Europy zagra łącznie z ośmioma różnymi drużynami – po cztery razy u siebie i na wyjeździe. Faza zasadnicza zakończy się 28 stycznia. Osiem najlepszych ekip ze wspólnej tabeli awansuje bezpośrednio do 1/8 finału, a zespoły, które zajmą miejsca od 9 do 24, powalczą o to prawo w barażach. Drużyny z lokat 25-36 zostaną wyeliminowane.
Duet z Białegostoku i Poznania walczy jednocześnie o punkty dla kraju do pięcioletniego rankingu UEFA, na podstawie którego dzielone są miejsca w Lidze Mistrzów, Lidze Europy i Lidze Konferencji, a także różnicowany etap, z którego startują poszczególne drużyny. Obecnie Polska plasuje się w nim na 12. pozycji i trudno będzie ją poprawić, gdyż zajmujące 10. i 11. lokatę Grecja i Czechy mają w rozgrywkach po cztery z pięciu klubów i rywalizują też w Lidze Konferencji, gdzie teoretycznie łatwiej o punkty, które przekładają się na rankingowy współczynnik.
