United straciło gola już w drugiej minucie, a potem było już tylko gorzej. Seria meczów bez zwycięstwa tego klubu wydłużyła się do siedmiu spotkań po kolejnym bezbarwnym występie.
"Zaczęliśmy od złej strony, a oni strzelili bardzo szybko. Wywieraliśmy zbyt małą presję na piłkę, mieliśmy za mało jakościowych ruchów z piłką i niewiele układało się po naszej myśli” - powiedział Fernandes stacji TNT Sports.
Portugalski pomocnik zasugerował, że wczesny gol Nico Paza dla Como miał druzgocący wpływ na gości, którzy nie potrafili narzucić swoich warunków. Paz trafił ponownie po tym, jak Tasos Douvikas podwyższył prowadzenie, a czwartego gola strzelił Jacobo Ramon.
Gol Joshuy Zirkzee w doliczonym czasie gry uchronił United przed wyrównaniem rekordu najwyższej porażki w historii Ligi Mistrzów.
"Strata gola na początku sprawia, że wchodzimy w mecz z poczuciem porażki. Trudno wyrwać się z tego stanu, odważyć się, utrzymywać przy piłce i próbować coś zdziałać. Jeśli nie będziemy potrafili tego zrobić, bardzo trudno będzie wyjść z tej sytuacji” - podkreślił.
Fernandes zwrócił także uwagę na bierność United bez piłki. Jego zdaniem Como miało zbyt dużo czasu i miejsca, by kontrolować przebieg spotkania. Zapytany, czy jego słowa były krytyką taktyki Carricka, Fernandes odmówił obwiniania swojego trenera.
"To trener i sztab szkoleniowy powinni to przeanalizować, nie ja. Czasami musimy odważniej reagować pod presją, zaryzykować wysoki pressing i sprawić, żeby rywale poczuli się nieswojo” - dodał.
