Oceniono, że był to swoisty "szwedzki wieczór", ponieważ trzy z czterech bramkek strzelili szwedzcy piłkarze - Mikael Ishak pierwszą oraz dwie Patrik Walemark.
"To był dramat gospodarzy i czerwona kartka dla bramkarza Jespera Hansena okazała się mieć fatalne konsekwenscje. AGF zawiódł i teraz ma wyjątkowo zły, a wręcz tragiczny punkt wyjścia przed meczem rewanżowym" – stwierdził dziennik "Ekstrabladet".
"BT" podkreślił, że po przerwie bramka kontaktowa na 1:2 ożywiła nadzieje, lecz piękny strzał Terry'ego Yegbe z ponad 30 metrów je szybko pogrzebał. "To był gol roku" – ocenił.
"AGF wpadł w bezlitosne polskie szpony, które go rozszarpały i teraz szanse na awans stały się znikome" – skomentował kanał telewizji publicznej DR.
Media przypomniały, że mecz odbywal sie w Randers, 40 kilometrów od Aarhus, ponieważ stadion AGF przechodzi modernizację.
"Ten fakt musiał pasować strzelcowi pierwszej bramki Mikaelowi Ishakowi, który grał w Randers w latach 2014-17 i we wtorek wystąpił właściwie przed własną publicznością, która dobrze go pamięta" – dodał DR.
Kanał TV2 ocenił, że "dumny mistrz Danii rozpadł się jak domek z kart, notując frustrujacą porażkę aż 1:4".
