Zabrzanie mogli przegrać wyżej, bowiem gospodarze mieli okazje do zdobycia goli.
"Wiedzieliśmy, że rywale będą w posiadaniu piłki, ale często mieli ją daleko od naszej bramki. Nie mieliśmy z tym problemu. Nasi zawodnicy dobrze biegali, dobrze się ustawiali" – dodał szkoleniowiec.
Przyznał, że przeciwnicy dostali mocne wsparcie od swoich kibiców.
"Doping był mocny, szczególnie po straconej przez nas bramce. Utrzymaliśmy dobry rezultat, wszystko jest otwarte i możliwe przed rewanżem" – zauważył szkoleniowiec.
Podkreślił, że Fenerbahce to bardzo mocny zespół, naszpikowany gwiazdami, a jego trener potrafi je "ułożyć" w drużynie.
"Gospodarze, mimo to, nie strzelili nam gola z gry (padł po rzucie wolnym). To kredyt dla naszych zawodników przed rewanżem. Przez pierwsze 20 minut spotkania byliśmy zespołem groźniejszym, w drugiej połowie pracowaliśmy tylko w defensywie, Philipp Schulze (bramkarz) obronił w dwóch „czystych” sytuacjach, co nam pomogło, że jest otwarty wynik przed rewanżem. Mamy też cztery dni do inauguracji ligi, będziemy na nią gotowi, wypoczęci, zagramy ze Śląskiem Wrocław w najmocniejszym składzie" – zadeklarował.
Przyznał, że nieco zaskoczył go wyjściowy skład rywali, z Nathanem Ake i Nelsonem Semedo.
"W drugiej połowie chcieliśmy być groźniejsi, częściej utrzymywać się przy piłce, wyprowadzić więcej kontr. Grając pierwszy mecz na wyjeździe kluczem jest to, by uzyskać wynik dający szansę w rewanżu" – stwierdził.

Zadeklarował, że w drugim spotkaniu postara się zmienić grę swojego zespołu.
"Mam w głowie pomysł na rewanż, zagramy trochę inaczej. My też mamy wspaniałych kibiców, będzie 'sold out' i będzie gorąco. Wierzę, że wynik będzie długo otwarty" – dodał.
Przyznał, że podczas rywalizacji z takim zespołem jego zawodnicy mieli mniej czasu na podejmowanie decyzji.
"To normalne, bo rywale grają na innym poziomie niż ten w polskiej ekstraklasie. Jest problem, by wyjść z głębokiej defensywy. Chcąc bronić „wyżej”, musielibyśmy grać częściej jeden na jeden, a to jest bardzo trudne, z uwagi na indywidualną jakość piłkarzy Feberbahce. Dlatego byliśmy częściej w zamknięciu na własnej połowie" – podsumował Gasparik.
