Vini kontuzjowany, Joselu na ławce, a Rodrygo bez formy. Czy Real powinien był sprowadzić Kane'a?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Vini kontuzjowany, Joselu na ławce, a Rodrygo bez formy. Czy Real powinien był sprowadzić Kane'a?
Kane świętuje jednego ze swoich goli przeciwko Bochum.
Kane świętuje jednego ze swoich goli przeciwko Bochum.
AFP
Real Madryt od lat czekał na Kyliana Mbappe i uzależniał większość swojej polityki transferowej od przybycia Francuza. Jude Bellingham dołączył tego lata do klubu, a jego występy okazują się znakomite, ale jego passa bramkowa zatrzymała się w derbach Madrytu. Real w całym meczu oddał tylko pięć celnych strzałów (trzy były autorstwa Kroosa, z których jeden był bramką, jeden odnotowany przez Valverde i jeden przez Brahima). Tymczasem Kane, który latem był celem Realu Madryt, olśniewa w Niemczech.

W sześciu meczach rozegranych w LaLiga madrytczycy strzelili jedenaście goli. Barcelona i Girona zdobyły ich 16 (o pięć więcej), Atletico Madryt 13, a Real Sociedad 12. Atakująca strona, taka jak Madryt, musi strzelać więcej bramek, aby zrównoważyć szalę, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich słabość defensywną (6 straconych bramek). Bellingham zdobył pięć z tych jedenastu bramek, a Joselu dwie. W międzyczasie Harry Kane, cel transferowy Ancelottiego, gdy Benzema odszedł z klubu i było wiadomo, że Mbappe nie przybędzie, szaleje w Bayernie. Zdobył hat-tricka przeciwko Bochum i ma siedem goli i trzy asysty w swoich pierwszych meczach jako napastnik Bayernu w Bundeslidze. 

Statystyki Harry'ego Kane'a w Bayernie Monachium.
Flashscore

Przeciwko Atletico, aby wzmocnić środek pola w poszukiwaniu większego posiadania piłki, Ancelotti zdecydował się wystawić jednego napastnika. Jednak Rodrygo, kiedy miał zostać liderem ofensywy Realu, rozczarowuje. Zdobył jedną bramkę w siedmiu meczach, a jego występy są znacznie poniżej pokładanych w nim oczekiwań.

Podczas gdy "Królewscy" wciąż czekają na Mbappe, Harry Kane, który kiedyś był realną opcją dla Realu Madryt, w wieku 30 lat udowadnia, że jest prawdziwym strzelcem i że ma zdolność do występów na najwyższym poziomie dla każdego klubu na świecie. Na Allianz 100 milionów euro, które za niego zapłacono, nie ma już znaczenia. W Valdebebas niektórzy kwestionują decyzję klubu w tej sprawie, ale nie można teraz już jej zmienić. Sezon jest długi, będzie więcej kontuzji i trudniejszych meczów, więc wydaje się jasne, że Realowi brakuje w kadrze atakujących graczy, aby spróbować osiągnąć swój cel, jakim jest walka o wszystkie tytuły.