Najlepsza drużyna Afryki i jedna z najsilniejszych drużyn Europy – to spotkanie zapełniło gigantyczny stadion w New Jersey, obiecując wielkie emocje.
Sprawdź szczegóły meczu Francja – Senegal
Pierwsza połowa z przewagą Lwów Terangi
Od pierwszych momentów wtorkowego hitu nie było złudzeń: oglądaliśmy futbol z wyższej półki w wykonaniu dwóch bardzo silnych fizycznie zespołów. Senegalczycy nie zamierzali kłaniać się Francuzom i po stracie piłki zawodnicy obu drużyn ruszali do walki o nią. Na tej walce upłynął cały czas do 25. minuty, bo żadna z ekip nie dopuściła rywali do żadnego strzału.
Pojedyncze błędy Senegalczyków wydawały się wpuszczać Les Bleus w ostatniej tercji, jednak to Lwy Terangi jako jedyne zdążyły pokazać pazury przed przerwą na nawodnienie: strata Mbappe pozwoliła Malickowi Dioufowi na uruchomienie błyskawicznej kontry prostopadłym podaniem. Nicolas Jackson ruszył sam i był o włos od gola. Uderzył w słupek, a piłka od pleców Maignana wyszła na róg tuż przy bramce.
Natychmiast po powrocie Ismaila Sarr drugi już raz uderzał niecelnie i choć nie było efektu bramkowego, to gra Senegalczyków zdecydowanie szybciej prowadziła pod bramkę rywali. Gdy w 40. minucie Sarr padł po stemplu Saliby, Sadio Mane natychmiast huknął z dystansu. Co prawda wprost w Maignana, ale takiego zdecydowania brakowało Francuzom.
Pierwsza połowa powinna była zakończyć się golem Senegalczyków. Świetne wyłożenie na 6-7 metrów spotkało się z nogą Sarra, jednak ten w dobrej sytuacji przestrzelił tuż przed gwizdkiem na przerwę. Największym sukcesem Francuzów był fakt, że przetrwali pierwszą połowę bez straty bramki, ale musieli zmienić wszystko w ofensywie.
Francuzi wrócili z pomysłem i energią
Jakby biorąc przykład z rywali, Les Bleus wrócili z postanowieniem szybszego i prostszego grania przed bramką. Już po chwili Olise zmusił Mendy’ego do świetnej interwencji, a po 56 minutach golkiper Senegalu zatrzymał też Mbappe, którego wypuścił piłkarz Bayernu.
Duet Olise-Mbappe grał jak natchniony, a impet przerwał dopiero upadek napastnika Francji w polu karnym. Sędzia Alireza Faghani nie widział faulu i nawet bieg do monitora nie zmienił jego perspektywy, ku wściekłości sztabu Francji. Ale złość przekuli w kolejne ataki. W 64. minucie Kylianowi brakło centymetrów do piłki, za to dwie minuty później sprytne podanie Olise znalazło go przed bramką. Obrócił się i oszukał lekkim strzałem Mendy’ego.

Odpowiedź Senegalczyków mogła być godna ataku sfory lwów, bowiem Jackson po dwóch minutach huknął „pod ladę” Maignanowi. Radość stłumił gwizdek – ofensor ze spalonego ruszał do sprintu. Nie spalił za to Bradley Barcola w 82. minucie (zaledwie dwie minuty po wejściu!), ruszając w długi bieg do piłki posłanej górą przez Rabiota. Doszedł do niej i podciął delikatnie nad wychodzącym Mendym.
Po drugim ciosie Senegal nie mógł już wrócić, nie po nakładzie sił włożonym w pierwszą połowę. Tak przynajmniej wydawało się jeszcze po czterech minutach doliczonego czasu. Wtedy błysnął jednak zmiennik w ekipie Lwów: Ibrahim Mbaye z PSG skarcił kolegów w niebieskich koszulkach, gdy dryblingiem przebojowo wdarł się w pole karne i po rękach Maignana huknął do siatki.
Nadzieje wróciły jedynie na moment, bowiem przeniesienie gry na połowę Senegalu pozwoliło Kylianowi Mbappe postawić "kropkę nad i". Z dystansu posłał piłkę łagodnym łukiem, a Mendy mógł interweniować lepiej. Gol na 3:1 nie tylko zamknął mecz, ale też sprawił, że Mbappe stał się najlepszym strzelcem Francji z 58 golami. Za jego plecami został Olivier Giroud (57), którego piłkarz Realu dogonił pierwszym wtorkowym golem.

