Lechici nie ukrywali radości po wyjazdowej wygranej z Radomiakiem 3:1, która zapewniła im mistrzostwo kraju na kolejkę przed zakończeniem rozgrywek.
"To coś wspaniałego. Rozegraliśmy w tym sezonie mnóstwo meczów, zarówno w lidze, jak i w Europie. Mieliśmy różne momenty, czasami lepsze, czasami gorsze. Finalnie po raz drugi z rzędu pokazaliśmy, że jesteśmy najlepszą drużyną w Polsce" - przyznał Jagiełło.
Jak dodał, spodziewał się w Radomiu bardzo trudnej przeprawy. Tym bardziej, że gospodarze żegnali swoją legendę - Leandro, który zakończył sportową karierę.
"Zespół Radomiaka na pewno nie chciał, żeby przeciwnik świętował mistrzowski tytuł na jego stadionie. I też chciał godnie pożegnać swojego piłkarza. Źle rozpoczęliśmy spotkanie, ale potem się rozkręcaliśmy i zasłużenie wygraliśmy" - opowiadał.
Jagiełło nie ukrywał, że początek obecnego sezonu nie był zbyt udany, ale wynikało to z faktu, że latem przed rokiem drużyna nieco się zmieniła.
"Ten sezon był dla nas trudny. Zaczynaliśmy grać w Europie, gdy zespół był w przebudowie. Kilku piłkarzy odeszło, kilku nowych dołączyło i zgranie nie było najlepsze. Czas działał jednak na naszą korzyść. Dziś jesteśmy dużo silniejszym Lechem niż przed rokiem. Moim zdaniem kluczowym meczem była wygrana z Rakowem Częstochowa 4:3. Pokazaliśmy, że potrafimy wracać do gry. Do tego też bardzo dobrze prezentowaliśmy się na wyjazdach" - ocenił.
Kończący się sezon był niezwykle udany dla 19-letniego obrońcy Wojciecha Mońki, który - mimo ogromnej konkurencji - wywalczył miejsce w podstawowym składzie.
"Muszę przyznać, że byłem wyjątkowo spokojny. Czułem, że wygramy, choć nie wiem, dlaczego. Po prostu rano się obudziłem i wiedziałem, że zostaniemy mistrzem. W trakcie sezonu zszedł ze mnie cały stres, który odczuwałem, gdy grałem pierwsze mecze. Teraz gram na dużej pewności siebie i z większym spokojem. W poprzednim sezonie mój błąd w Radomiu trochę nas kosztował. Teraz to się odwróciło i cieszę, że odczarowałem to miejsce" - tłumaczył.
Mońka jest tegorocznym maturzystą i musiał pogodzić szkolne obowiązki z treningami.
"Matura z matematyki nie była łatwa, ale gdybym miał porównywać do meczu z Radomiakiem, to on był trudniejszy. A co do matury, jestem dobrej myśli. Niestety, język angielski będę zdawał później, bo w dzień egzaminu akurat graliśmy z Arką Gdynia" - przekazał lechita.
