Protest piłkarzy Górnika Zabrze. Nie wyszli na trening z powodu zaległości finansowych

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Protest piłkarzy Górnika Zabrze. Nie wyszli na trening z powodu zaległości finansowych
Górnik świetnie rozpoczął rundę wiosenną, mimo że piłkarze nie otrzymują wypłat
Górnik świetnie rozpoczął rundę wiosenną, mimo że piłkarze nie otrzymują wypłat
PAP
Piłkarze ekstraklasowego Górnika Zabrze nie wyszli na piątkowy trening z powodu zaległości finansowych – poinformowali kibice w mediach społecznościowych.

"Ten bardzo mocny i stanowczy protest nie jest wymierzony w kibiców, a w politykę pseudodziałaczy pracujących w Górniku. Cała drużyna dała nam słowo, że w meczu z Widzewem odda na boisku całe serce. Panowie piłkarze, całym sercem jesteśmy z Wami! Za pracę należy się płaca i w pełni Was rozumiemy" – napisali kibice.

Odmowę udziału zawodników w piątkowych zajęciach potwierdził rzecznik Górnika Mateusz Antczak.

Jak poinformował klub w komunikacie, w piątek z piłkarzami i trenerami spotkali się członkowie zarządu Górnika Małgorzata Miller-Gogolińska i Tomasz Masoń, by "przeprosić za dwumiesięczną zaległość w wypłatach i wytłumaczyć powody opóźnienia pensji".

Według zarządu "główną przyczyną jest nieotrzymanie w planowanych terminach łącznie blisko 7 800 000 zł od kontrahentów z tytułów transferów. Zarząd przedstawił drużynie plan uregulowania zobowiązań" – napisano w komunikacie.

Drużyna prowadzona przez trenera Jana Urbana w niedzielę zagra na wyjeździe z Widzewem Łódź. Zabrzanie zaczęli wiosenną część rywalizacji od dwóch wygranych po 3:1 z Piastem Gliwice i Koroną Kielce. Przed 22 kolejką zajmują siódme miejsce w tabeli.

Od początku grudnia 2023 zarząd klubu pracuje bez prezesa, po rezygnacji Adama Matyska z tej funkcji. W tym samym czasie pożegnał się z klubem dyrektor sportowy Łukasz Milik.

Zimą zabrzanie sprzedali do belgijskiego KAA Gent japońskiego skrzydłowego Daisuke Yokotę.

Jak tłumaczył na początku lutego dziennikarzom Masoń, pierwsza rata za filigranowego pomocnika miała wpłynąć do kasy zabrzan wkrótce i pomóc w uregulowaniu kwestii niezbędnych przy uzyskaniu licencji. Reszta będzie zapłacona za rok.