Raków łapie oddech przed finałem. Tomczyk: "Czuć w klubie, także u piłkarzy, optymizm"

Raków łapie oddech przed finałem. Tomczyk: "Czuć w klubie, także u piłkarzy, optymizm"
Raków łapie oddech przed finałem. Tomczyk: "Czuć w klubie, także u piłkarzy, optymizm"ČTK / imago sportfotodienst / Piotr Matusewicz / Profimedia

Raków Częstochowa pokonał na wyjeździe Lechię Gdańsk 2:1 w meczu ekstraklasy po golu zdobytym w doliczonym czasie, a 2 maja zagra z Górnikiem Zabrze w finale Pucharu Polski. "Czuć w klubie, także u piłkarzy, optymizm. Myślę, że to dobry moment" – ocenił trener gości Łukasz Tomczyk.

Lechia objęła prowadzenie już w 10. minucie, w 20. goście wyrównali, a w 90+3. Jonatan Braut Brunes zapewnił zwycięstwo 2:1 i trzy punkty Częstochowianom.

"Myślałem, że mamy mecz pod kontrolą, a tymczasem to przeciwnik, z rzutu karnego, „otworzył” spotkanie. Musieliśmy się wykazać charakterem, zagrać – na trudnym boisku – atakiem pozycyjnym, stworzyć sytuacje i… poszło. Było czuć, że zdobędziemy bramkę i tak się stało" – zauważył Tomczyk.

Przyznał, że druga połowa była w wykonaniu jego drużyny słabsza, pełna szarpanej gry. "Wybroniliśmy się przy stałych fragmentach rywali. Graliśmy do końca. Ta liga jest taka, że jeśli wybronisz momenty przeciwnika - będziesz miał swój. I my go wykorzystaliśmy" – zaznaczył.

Podkreślił, że cieszą go dwa ligowe zwycięstwa z rzędu (tydzień wcześniej z Cracovią 4:1) przed starciem z Górnikiem w finale Pucharu Polski 2 maja. Wcześniej nastroje w Częstochowie były dalekie od optymalnych. "To duża rzecz wygrać dwa spotkania przed finałem. Widać było po zawodnikach, że za tydzień będzie mecz dużo ważący, nie ma się co oszukiwać" – zakończył trener Rakowa.

Szkoleniowiec gospodarzy John Carver przyznał, że futbol czasami bywa okrutny i tym razem Gdańszczanie odczuli to na własnej skórze. "Nie zasłużyliśmy na to, by nie zdobyć punktów. W naszej grze w pierwszej połowie nie było nic złego, a w drugiej - dominowaliśmy. Mieliśmy ogromne szanse, by wygrać. Niestety je zmarnowaliśmy i dlatego zostaliśmy pokarani" - ocenił.

Zwrócił uwagę na stan murawy gdańskiego stadionu. "Jeżeli się ma zawodników takiego typu, jak my, dobrych technicznie, to w żaden sposób to boisko nie pomaga. Wiem, że będzie nowe na jeden, ostatni mecz, ale to jest niesamowite. Na tej katastrofalnej murawie nasi piłkarze potrafili grać, jak chcemy, stworzyliśmy dużo okazji i daliśmy wszystko, co mieliśmy w baku" - dodał.

Anglik co prawda nie wprost, ale wyraził też niezadowolenie z pracy japońskich sędziów. Ocenił, że końcówka sezonu, gdy ważą się losy poszczególnych drużyn, to nie jest najlepszy czas na „takie eksperymenty”.

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen