"Świat jest taki, że ludzie popełniają błędy i boją się do tego przyznać oraz przeprosić. Kilka miesięcy temu kłóciłem się z kibicami Cracovii i na swoich social mediach dodałem komentarz, który był społecznie nieakceptowalny. Jako właściciel i lider klubu, którego śledzą młodzi ludzie, powinien zachować się lepiej. Dlatego przepraszam Cracovię, jej kibiców, całą ekstraklasę za ten mój komentarz" - powiedział.
Haditaghi podziękował także władzom krakowskiego klubu za godne przyjęcie na tym spotkaniu, które zakończyło się remisem 1:1.
"Ten mecz był trudny dla obu zespołów, sytuacja obu jest trudna, jeśli chodzi o tabelę. Życzę nam jak i Cracovii dużo szczęścia na końcówkę sezonu" - dodał Haditaghi.
Trener Pogoni Thomas Thomasberg nie miał wątpliwości, że gdy traci się bramkę w piątej minucie doliczonego czasu, a wcześniej miało się znakomitą okazję na 2:0, to czuje się tak, jakby jego zespół przegrał, a nie zremisował.
"W defensywnie byliśmy skuteczni. Cracovia nie mogła stworzyć sobie dobrych okazji, a to co u nas zawodziło, to brak pewności z piłką i pod bramką rywala. Mieliśmy w drugiej połowie okres, gdy przejęliśmy inicjatywę i właśnie we taki sposób można było kontrolować ten mecz" - tłumaczył.
Duńczyk podkreślił wagę tego spotkania dla obydwu drużyn, które walczą o utrzymanie w Ekstraklasie.
"Spodziewaliśmy się, że gra będzie opierać się na walce fizycznej i choć jestem zwolennikiem takiego twardego, męskiego futbolu, to mam wrażenie, że linia graniczna była czasami przesuwana przez rywala. Straciliśmy dwóch zawodników po starciach, w których granica fair play została przekroczona" - ocenił.
Trener odniósł się do urazów Kellyna Acosty i Jana Biegańskiego. Ten pierwszy musiał zejść w przerwie z powodu rozcięcia głowy po zderzeniu z rywalem, ale jego sytuacja wydaje się dobra - podał w nocy rzecznik Pogoni Bartek Witkowski. Znacznie bardziej niepokojąca jest sytuacja Jana Biegańskiego, który wskutek brutalnego wejścia Oskara Wójcika wylądował na obserwacji w szpitalu ze stłuczeniem klatki piersiowej.
Thomasberg przyznał, że miniony tydzień, po porażce z Lechem Poznań (1:2), nie był łatwy, ale reakcja drużyny i sztabu była wzorowa. "Dlatego tym bardziej szkoda, że nie otrzymaliśmy nagrody w postaci wygranej" - żałował.
Szkoleniowiec Pogoni miał też pretensje do arbitra, który pozwolił na wykonanie rzutu wolnego, po którym padł wyrównujący gol, osiem metrów od miejsca, w którym popełniono faul. "Już to sprawdziliśmy. To było świetne dogranie w pole karne, ale nie tak prosto podać piłkę z dalszej odległości" - nadmienił.
