Ważne przeprosiny prezesa Pogoni, ale trener Szczecinian miał sporo uwag do Cracovii

Ważne przeprosiny prezesa Pogoni, ale trener Szczecinian miał sporo uwag do Cracovii
Ważne przeprosiny prezesa Pogoni, ale trener Szczecinian miał sporo uwag do CracoviiMICHAL PLASZYK / 400MM.PL / Newspix.pl / Profimedia

Przed rozpoczęciem konferencji prasowej po meczu ekstraklasy Cracovia - Pogoń (1:1) w sali pojawił się właściciel szczecińskiego klubu Alex Haditaghi i wygłosił oświadczenie, w którym przeprosił krakowski klub za komentarz zamieszczony w internecie kilka miesięcy temu.

"Świat jest taki, że ludzie popełniają błędy i boją się do tego przyznać oraz przeprosić. Kilka miesięcy temu kłóciłem się z kibicami Cracovii i na swoich social mediach dodałem komentarz, który był społecznie nieakceptowalny. Jako właściciel i lider klubu, którego śledzą młodzi ludzie, powinien zachować się lepiej. Dlatego przepraszam Cracovię, jej kibiców, całą ekstraklasę za ten mój komentarz" - powiedział.

Haditaghi podziękował także władzom krakowskiego klubu za godne przyjęcie na tym spotkaniu, które zakończyło się remisem 1:1.

"Ten mecz był trudny dla obu zespołów, sytuacja obu jest trudna, jeśli chodzi o tabelę. Życzę nam jak i Cracovii dużo szczęścia na końcówkę sezonu" - dodał Haditaghi.

Trener Pogoni Thomas Thomasberg nie miał wątpliwości, że gdy traci się bramkę w piątej minucie doliczonego czasu, a wcześniej miało się znakomitą okazję na 2:0, to czuje się tak, jakby jego zespół przegrał, a nie zremisował.

"W defensywnie byliśmy skuteczni. Cracovia nie mogła stworzyć sobie dobrych okazji, a to co u nas zawodziło, to brak pewności z piłką i pod bramką rywala. Mieliśmy w drugiej połowie okres, gdy przejęliśmy inicjatywę i właśnie we taki sposób można było kontrolować ten mecz" - tłumaczył.

Duńczyk podkreślił wagę tego spotkania dla obydwu drużyn, które walczą o utrzymanie w Ekstraklasie.

"Spodziewaliśmy się, że gra będzie opierać się na walce fizycznej i choć jestem zwolennikiem takiego twardego, męskiego futbolu, to mam wrażenie, że linia graniczna była czasami przesuwana przez rywala. Straciliśmy dwóch zawodników po starciach, w których granica fair play została przekroczona" - ocenił.

Trener odniósł się do urazów Kellyna Acosty i Jana Biegańskiego. Ten pierwszy musiał zejść w przerwie z powodu rozcięcia głowy po zderzeniu z rywalem, ale jego sytuacja wydaje się dobra - podał w nocy rzecznik Pogoni Bartek Witkowski. Znacznie bardziej niepokojąca jest sytuacja Jana Biegańskiego, który wskutek brutalnego wejścia Oskara Wójcika wylądował na obserwacji w szpitalu ze stłuczeniem klatki piersiowej.

Thomasberg przyznał, że miniony tydzień, po porażce z Lechem Poznań (1:2), nie był łatwy, ale reakcja drużyny i sztabu była wzorowa. "Dlatego tym bardziej szkoda, że nie otrzymaliśmy nagrody w postaci wygranej" - żałował.

Szkoleniowiec Pogoni miał też pretensje do arbitra, który pozwolił na wykonanie rzutu wolnego, po którym padł wyrównujący gol, osiem metrów od miejsca, w którym popełniono faul. "Już to sprawdziliśmy. To było świetne dogranie w pole karne, ale nie tak prosto podać piłkę z dalszej odległości" - nadmienił.

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen