"Spodziewaliśmy się trudnego, dynamicznego meczu. I taki był – intensywny, szybki, z dużą liczbą pojedynków i małą sytuacji bramkowych. Przyjechaliśmy po zwycięstwo, byliśmy dobrze nastawieni. Drużynie należy się pochwała. Tutaj nigdy nie grało się łatwo. Pod względem mentalnym stanęliśmy na wysokości zadania. Mieliśmy swoje sytuacje, w których mogliśmy przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę i zamknąć spotkanie. Mam na myśli przede wszystkim okazję Bohdana Wjunnyka z 80. minuty, a także późniejszą sytuację Damiana Szymańskiego, którego strzał obronił Madejski. Zabieramy ten punkt i jedziemy do Warszawy, myśląc już o następnym meczu z Lechem Poznań" – stwierdził szkoleniowiec Legii.
Papszun podkreślił też, że spotkanie stało na dobrym poziomie pod względem taktycznym, choć może nie było aż tak bardzo atrakcyjne do oglądania, bo okazji bramkowych z obu stron było niewiele.
"Obydwie drużyny pokazały dużą odpowiedzialność taktyczną. Tak wyglądają mecze" – podkreślił.
Papszun miał jednak pretensje do swojego zespołu o stratę bramki.
"To była akcja do wybronienia, mieliśmy sporo ludzi przed piłką, strzał był sprzed „szesnastki”, złamaliśmy nasze zasady, a potrafiliśmy wybronić się z dziesięć razy trudniejszych sytuacji" – ocenił.
Trener Cracovii Bartosz Grzelak nie krył, że jest dumny z postawy swoich piłkarzy i z tego, jak rozegrali ten mecz.
"Pierwsza połowa była wyrównana, choć nie do końca udało się nam zrealizować nasz plan. Chcieliśmy posyłać piłki za plecy rywala, ale Legia broniła się nisko i to nie do końca wychodziło. Niepotrzebnie straciliśmy bramkę, można się było wybronić w tej sytuacji. Zawodnicy jednak nie załamali się, wierzyli, że mogą odwrócić losy meczu i Lesse Nordas dał na wyrównanie i energię na drugą połowę" – ocenił.
Grzelak podziękował także kibicom za stworzenie znakomitej atmosfery i wsparcie.
"Bardzo chcieliśmy strzelić gola na 2:1, pod tym kątem robiliśmy zmiany, ale niestety nie udało się. 1:1 z Legią u siebie to jest pozytywny wynik" – nie miał wątpliwości.
