Yirenkyi, który dołączył do Sky Blues jako najdroższy transfer w historii klubu tydzień temu, otrzymał zaufanie i wybiegł w podstawowym składzie w ostatnim meczu sparingowym przed nowym sezonem.
Dwudziestolatek zwrócił uwagę swoją grą – wielokrotnie przerywał akcje rywali, nieustannie biegał po całym boisku i zanotował asystę przy bramce Louma Tchaouny.
Po meczu trener Lampard zdradził, że klub musiał przekonać Ghańczyka do dołączenia do beniaminka, ponieważ zainteresowanie jego osobą wykazywało wiele klubów z Europy.
"Mamy tutaj ogromną wiarę w Caleba" - powiedział. "To zawodnik, którego bardzo chcieliśmy sprowadzić do klubu. Wieloma klubami w Europie był rozchwytywany. Przekonaliśmy go do naszego projektu".
Transfer Yirenkyiego z Nordsjaelland opiewa na początkową kwotę 27 mln euro (23 mln funtów), która może wzrosnąć do 30 mln euro (25,6 mln funtów) po spełnieniu określonych warunków związanych z osiągnięciami.
To najwyższa kwota, jaką Coventry kiedykolwiek zapłaciło za piłkarza i już czwarty raz tego lata klub pobił swój własny rekord transferowy.
To także największa suma, jaką jakikolwiek klub w skandynawskiej piłce otrzymał za zawodnika, przebijając 25 mln euro (21,3 mln funtów), które Nordsjaelland uzyskało za sprzedaż Ernesta Nuamaha do Lyonu w 2023 roku.
Mimo że ma dopiero 20 lat, Lampard jest przekonany, że absolwent Right to Dream zrobi wielką karierę.
"To dobry, utalentowany i młody zawodnik" - powiedział Lampard. "Wierzymy, że czeka go wielka kariera. To ogromne wzmocnienie dla klubu, a już przeciwko Monaco pokazał się z dobrej strony i mamy nadzieję, że zobaczymy jeszcze więcej".
Coventry City po raz pierwszy od 25 lat wróci do Premier League, gdy 21 sierpnia zmierzy się na wyjeździe z Arsenalem na Emirates Stadium.

