Wielka hit tej kolejki rozgrywany na Etihad Stadium rozpoczął się na dobre tuż po upływie pierwszego kwadranasa. Obie drużyny od początku pokazywały, że interesuje je tylko pełna pula, ale jako pierwsi do bramki trafili gospodarze. Podanie od Matheusa Nunesa przejął Rayan Cherki i skorzystał z bierności defensywy, umieszczając piłkę tuż przy słupku. Trafienie Francuza oznaczało, że Manchester City strzelał gole w ostatnich 15 meczach ligowych rozgrywanych na własnym boisku.
Radość miejscowych kibiców nie trwała jednak długo. Fani jeszcze oklaskiwali drużynę, kiedy fatalny błąd przy próbie wyprowadzenia futbolówki popełnił Gianluigi Donnarumma, który "nastrzelił Kaia Havertza, a ta wpadła do siatki. Niemiec zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie Premier League – był to jego pierwszy gol od 2 lutego 2025 roku, kiedy to pokonał bramkarza... "Citizens".
Przed przerwą obie drużyny nadal dążyły do kolejnych zdobyczy, jednak tym razem ich defensywy były już bardziej skoncentrowane. Jedyny celny strzał zdołał oddać Marc Guehi, ale nie zaskoczył nim bramkarza "Gunners".
Po zmianie stron znów nastąpiła wymiana ciosów. Najpierw po rzucie rożnym w słupek trafił Erling Haaland, z kolei Donnarumma zrehabilitował się, popisując się fenomenalną interwencją po uderzeniu Havertza z bliskiej odległości. Po chwili po strzale Eze gospodarzy uratował słupek.
Niewykorzystane okazje przyjezdnych zemściły się w 65. minucie, kiedy po zespołową akcję wykończył Haaland, zdobywając 23. bramkę w tym sezonie.
Trener Mikel Arteta próbował ratować sytuację, dokonując serii zmian. Wciąż jednak na murawie dominowali zawodnicy Pepa Guardioli, choć musieli uważać na szybkie kontrataki "Kanonierów". W końcówce doszło jeszcze do spięcia między Haalandem i Gabrielem, a sędzia pokazał obu zawodnikom żółtą kartkę.
Arsenal w ostatniej fazie rzucił się jeszcze do szaleńczych ataków, ale nie zdołał doprowadzić choćby do wyrównania. Ostatecznie Manchester City odniósł 20. zwycięstwo w sezonie i zbliżył się do "Kanonierów" na trzy punkty. Wciąż do rozegrania ma także mecz zaległy, więc to obecny mistrz rozdaje karty w kwestii tytułu Premier League. Warto przypomnieć, że w przypadku równej liczby punktów o mistrzostwie będzie decydował bilans bramkowy.

Teoretycznie łatwiejszy kalendarz do końca sezonu ma Arsenal, który nie będzie się już mierzył z żadną drużyną z czołówki. Pozostaną mu też jeszcze tylko dwa spotkania wyjazdowe. Z drugiej strony ekipa trenera Mikela Artety jest jeszcze zaangażowana w Ligę Mistrzów. Z kolei rywali jeszcze w trakcie sezonu ligowego czeka półfinał i ewentualnie finał Pucharu Anglii.
Za plecami najlepszej dwójki trwa walka o miejsca 3-5, które również premiowane są grą w Lidze Mistrzów. Na razie zajmują je Manchester United (58 pkt), który w sobotę odniósł cenne zwycięstwo 1:0 w Londynie nad szóstą w zestawieniu Chelsea (48), zespół Matty’ego Casha, czyli Aston Villa (58 pkt po 4:3 z Sunderlandem) i Liverpool (55 po 2:1 w derbach z Evertonem).
