W lepszych nastrojach do tego spotkania przystępują Citizens. Podopieczni Pepa Guardioli w poprzedniej kolejce pokonali Chelsea 3:0, a wcześniej awansowali do półfinału Pucharu Anglii po pewnym zwycięstwie nad Liverpoolem 4:0.
Na ich korzyść przemawia także marcowy finał Carabao Cup przeciwko Gunners, w którym pokonali rywala i sięgnęli po trofeum. Arsenal później odpadł z Pucharu Anglii po porażce z Southampton, a także przegrał u siebie ligowy mecz z Bournemouth. Nastroje poprawił sobie w tygodniu, awansując do półfinału Ligi Mistrzów.
Wynik niedzielnego starcia dwóch najlepszych drużyn powie bardzo wiele o tym, kto może mieć więcej sił na finiszu sezonu. Haaland uwielbia takie mecze. "Jako piłkarz na najwyższym poziomie chcesz być częścią właśnie takich spotkań. Wszyscy wiemy, jak ważny może być wynik. To jak finał, podobnie jak mecz z Chelsea i właściwie wszystkie pozostałe ligowe spotkania. Teraz jednak to chyba najważniejszy z nich" - cytuje Haalanda agencja DPA.
Manchester City - Arsenal (niedziela, 17:30)
Jego słowa potwierdził także trener Pep Guardiola. "Oczywiście, jeśli przegramy, to koniec. Wciąż jednak zostaje jeszcze kilka meczów. Rzeczywistość jest taka, że w Premier League zostało nam siedem spotkań i to jest decydujący moment. Może teraz nie są w najlepszej formie, ale są jedyną angielską drużyną w Lidze Mistrzów i do tej pory byli najlepsi. Chcemy im rzucić wyzwanie. Dziś powiedziałem zawodnikom, że to tylko mecz i musimy do niego podejść jak do każdego innego spotkania. Jeśli pozwolisz, by emocje cię rozproszyły, stracisz koncentrację" - ocenił szkoleniowiec.
