Reklama
Reklama
Reklama
Więcej
Reklama
Reklama
Reklama

Legia Warszawa pokonuje Raków i zdobywa Superpuchar Polski. Zdecydowały rzuty karne

Zaktualizowany
Legia Warszawa pokonuje Raków i zdobywa Superpuchar Polski. Zdecydowały rzuty karne
Legia Warszawa pokonuje Raków i zdobywa Superpuchar Polski. Zdecydowały rzuty karnefot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com
Legia Warszawa zdobyła Superpuchar Polski pokonując Raków na jego własnym obiekcie. Mecz, w którym nie brakowało okazji, zakończył się bezbramkowym remisem, dlatego zwycięzcę wyłonił konkurs rzutów karnych. Dokładnie tak samo, jak w maju, kiedy Wojskowi w rywalizacji z tą samą drużyną triumfowali w Pucharze Polski.

Spotkanie rozgrywane na stadionie w Częstochowie od początku toczyło się w szybkim tempie. Obie ekipy prezentowały swoje ofensywne oblicza, a akcja często przenosiła się z jednej połowy na drugą. O wyrównanym widowisku świadczyła choćby statystyka posiadania piłki, która w 20. minucie wynosiła 51:49 na korzyść Rakowa.

Pierwszy raz serca kibiców zabiły mocniej, kiedy Bogdan Racovitan idealnie odnalazł się polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Jego uderzenie głową było mocne, ale piłka jedynie odbiła się od poprzeczki i przeleciała nad bramką strzeżoną przez Kacpra Tobiasza. 

W odpowiedzi kilka minut później niepilnowany w polu karnym Tomas Pekhart wyskoczył najwyżej do wrzutki w okolicy jedenastego metra, ale źle trafił w futbolówkę, posyłając ją tuż obok prawego słupka.

W obu zespołach z dobrej strony pokazywali się nowi gracze, którzy otrzymali szansę występu od początku spotkania. W ekipie gospodarzy był to przede wszystkim dynamiczny John Yeboah, a w Legii Warszawa wyróżniali się Juergen Elitim oraz Patryk Kun, dla którego był to szczególny mecz. W końcu jeszcze kilka tygodniu temu z drużyną spod Jasnej Góry świętował zdobycie historycznego mistrzostwa Polski.

W kolejnej fazie pierwszej połowy na boisku działo się już trochę mniej. Być może wpływ na to miała wysoka temperatura, z powodu której zarządzono także przerwę na uzupełnienie płynów. Z drugiej strony zawodnicy byli świadomi, że przy braku goli w regulaminowym czasie gry nie będzie dogrywki, trzeba będzie przystąpić od razu do konkursu rzutów karnych.

Zmarnowane szanse napastników

Druga odsłona spotkania rozpoczęła się od nieprzyjemnego starcia Artura Jędrzejczyka z Fabianem Piaseckim. Obrońca mocno przy tym ucierpiał, a przy linii gotowy do wejścia na murawę stanął już Maik Nawrocki. Ostatecznie do zmiany doszło kilkanaście minut później.

W 57. minucie mocny strzał głową oddał Pekhart, jednak futbolówka trafiła w słupek, a następnie w obrońcę i wyszła na rzut rożny. Chwilę później Vladan Kovacević obronił groźne uderzenie z prawej strony w wykonaniu Pawła Wszołka.

W końcu Kosta Runjaić zdecydował się na wprowadzenie do gry Marca Guala, czyli króla strzelców minionego sezonu PKO BP Ekstraklasy. Z kolei Dawid Szwarga posłał na boisko Łukasza Zwolińskiego, który zmienił Piaseckiego. W 81. były napastnik m.in. Lechii Gdańsk po starciu z Rafałem Augustyniakiem wywrócił się w polu karnym, ale sędzia Szymon Marciniak nie dopatrzył się przewinienia obrońcy. Identyczną decyzję podjął po upadku Frana Tudora po drugiej stronie boiska.

Statystyki meczu Raków Częstochowa - Legia Warszawa
Statystyki meczu Raków Częstochowa - Legia WarszawaFlashscore

W końcówce spotkania gola, zapewne na wagę zwycięstwa, mógł zdobyć Marcin Cebula, ale jego sprytna podcinka nad golkiperem trafiła jedynie w poprzeczkę. Ostatecznie nikomu nie udało się umieścić piłki w siatce, dlatego do wyłonienia zwycięzcy konieczny był konkurs rzutów karnych.

Pudło Carlosa

W nim swoje jedenastki na gole zamienili po kolei Tudor, Bartosz Slisz, Zwoliński oraz Augustyniak. W trzeciej serii strzał Cebuli obronił jednak Tobiasz. W kolejnych próbach nie mylili się Blaz Kramer oraz Milan Rundić. W czwartej serii Kovacević wybił piłkę uderzoną przez Macieja Rosołka i stan rywalizacji został wyrównany.

Pomeczowe oceny zawodników
Pomeczowe oceny zawodnikówFlashscore

Następnie do siatki trafiali Josue, Ben Lederman oraz Gual, ale Jean Carlos posłał piłkę nad bramką. Chwilę później swoją szansę wykorzystał Nawrocki i tym samym zapewnił swojej drużynie triumf w Superpucharze Polski.

Pomeczowe wypowiedzi

Trener Kosta Runjaić:

"Przede wszystkim kieruję ogromne gratulacje dla naszej drużyny. Graliśmy dziś z aktualnymi mistrzami Polski, mocnej, dobrze zorganizowanej drużynie. Od początku spotkania mierzyliśmy się z zespołem, który ma swoje automatyzmy. Musieliśmy się im przeciwstawić. Nie będę teraz szczegółowo analizował tego meczu. Było to wyrównane spotkanie, ale wydaje mi się, że więcej utrzymywaliśmy się przy piłce niż nasi rywale". 

"Raków zatrzymał kluczowych zawodników z poprzedniego sezonu i pozyskał nowych graczy. Podobnie jak my. My też jesteśmy mocną drużyną i kontynuujemy rozwój w odpowiednim kierunku. Oczywiście mieliśmy dziś trochę szczęścia, ale bardzo cieszymy się z wygranej. Nowy sezon rozpoczęliśmy tak, jak zakończyliśmy ten ostatni". 

"To prestiżowy mecz i myślę, że jest rozgrywany w odpowiednim czasie. Uważam, że był to dobry test dla nas i Rakowa po zakończonym okresie przygotowawczym. To ważne trofeum, które chcieliśmy zdobyć. Oczywiście możemy grać jeszcze lepiej. Nikt w naszej drużynie, oprócz Patryka Kuna, nie wygrał jeszcze tego trofeum. Szczególnie cieszę się, że udało się tego dokonać Arturowi Jędrzejczykowi. Kiedy ostatni raz Legia wygrała te rozgrywki, był to jeszcze puchar, teraz za zwycięstwo przyznawana jest patera i jestem szczęśliwy, że możemy dołączyć ją do naszych zdobyczy". 

"Najbardziej widoczna zmiana w drużynie Rakowa dotyczyła rozgrywania piłki od tyłu. Robili to na ogromnym ryzyku. To wciąż bardzo groźna drużyna, grająca stabilnie w obronie. Oba zespoły miały swoje okazje, był to mecz dwóch wyrównanych drużyn. Bardzo doceniam naszych rywali. Życzę Rakowowi powodzenia w czwartkowym meczu eliminacji Ligi Mistrzów UEFA".

Rafał Augustyniak:

"Cieszę się po Superpuchar to kolejne trofeum w mojej kolekcji. Dobrze zaczęliśmy sezon. Puchar to motywacja do dalszej pracy". 

"Mieliśmy swoje sytuacje, ale Raków również miał szanse do strzelenia bramki. Uratowała nas poprzeczka w doliczonym czasie gry. Wynik remisowy był sprawiedliwy i musieliśmy rozstrzygnąć to spotkanie w karnych". 

"Przed pucharem Polski wszyscy ćwiczyliśmy karne i potem wszyscy trafili. Byliśmy dobrze przygotowani na ewentualną serię rzutów karnych".

Patryk Kun:

"Mogłem się spodziewać, że moje przyjęcie w Częstochowie będzie tak wyglądało. Nie skupiałem się na tym co robią kibice, chciałem jak najlepiej wypełniać swoje zadania na boisku. Drużyna bardzo dobrze mnie przyjęła". 

"Od pierwszego dnia czuję się w Legii bardzo dobrze. Panuje świetna atmosfera. Gramy w podobnym systemie jak było to w Rakowie, więc nie mam trudności w realizowaniu założeń taktycznych. Trener Runjaić wymaga dużego zaangażowania wahadłowych w ofensywie i to mi bardzo pasuje". 

"Raków trenera Szwargi różni się od Rakowa Marka Papszuna, bo każdy trener chce wprowadzać swoje rozwiązania do drużyny".