Polska rozpoczęła zmagania w tegorocznej Lidze Narodów od gładkiego zwycięstwa 3:0 z Kubą, ale w drugim pojedynku ulegli po tie-breaku Słowenii. Japonia w czwartek miała dzień wolny, a w środę bez straty seta pokonała Ukrainę. Pierwszy turniej z udziałem biało-czerwonych odbywa się w Linyi w Chinach.
Japonia lepsza w końcówce pierwszego seta
Początek meczu był zacięty (5:5), ale po dobrych atakach Szymona Jakubiszaka ze środka Polacy odskoczyli i mieli dwa punkty przewagi (8:6). Alaksiej Nasiewicz posłał dobry serwis, a następnie czujnie na siatce zachowali się Śliwka i Lemański, co dało podwyższenie prowadzenia (11:8).
Polacy mieli problem z przyjęciem i po ataku z kontry Rana Takahashiego był już remis (13:13), a za moment na prowadzenie wyszli Japończycy i o czas poprosił Nikola Grbić. Świetnie blokiem popracował Gierżot (15:14), ale kolejny dobry atak Rana dał już minimalną przewagę rywalom (16:17). Lemański zablokował Nishidę (18:17), ale niestety później Japończyk odpowiedział świetnie w polu serwisowym, co dało wynik 18:20, przy którym o przerwę poprosił Grbić.
Niestety końcówka należała do Japonii. Po ataku Takahashiego były piłki setowe (21:24). Już pierwsza została wykorzystana po bloku na Jakubiszaku.
Polacy odrobili stratę po świetnej drugiej partii
Walka na początku drugiej partii toczyła się punkt za punkt do stanu 5:5. Wtedy bardzo długa akcja Japończyków zakończyła się atakiem Rana w twarz Jana Firleja, który schował ręce przy bloku, a następnie znowu Ran zdobył punkt po kontrze i było już 5:7. Wtedy pierwszą przerwę w tym secie wykorzystał Nikola Grbić. Ten czas przyniósł efekt, bo kolejne trzy punkty zdobyli Polacy, którzy po skutecznym bloku prowadzili 8:7.
Śliwka zagrał kiwkę tuż za blok, co dało dwupunktową przewagę (11:9). Alaksiej Nasiewicz posłał asa serwisowego (13:10) i grę przerwał Laurent Tillie. Biało-czerwoni pilnowali przewagi i po świetnym uderzeniu Gierżota oraz asie serwisowym Lemańskiego było już 17:12 i o kolejną przerwę poprosił selekcjoner Japonii, która jednak nie zmieniła obrazu gry.
Polacy grali pewnie i kontrolowali przebieg seta. Po ataku Śliwki na kontrze prowadzili już 20:15. Przy stanie 24:19 Polacy zyskali pierwsze piłki setowe. Od tego momentu stracili dwa punkty i czas wziął Grbić. Po nim punkt zdobył Bartosz Gomułka i zamknął partię.
Znowu lepsi Japończycy
Japonia i Polska na starcie trzeciej odsłony nie pozwalały rywalowi, żeby uciekł na zdecydowane prowadzenie. Drużyna z Azji odskoczyła po bloku na Śliwce (8:10). W kolejnym fragmencie żadna z reprezentacji nie potrafiła zrobić serii punktów. Rywale wciąż mieli punktu lub dwa więcej od biało-czerwonych. Ten stan zmienił się dopiero po punkcie Lemańskiego, co dało remis 18:18.
Niestety od tego fragmentu przewagę zyskała Japonia. As serwisowy Miyaury sprawił, że było 18:20. Wtedy czas wziął Grbić, a po nim punkt zdobył Otsuka i przybliżył swoją reprezentację do zwycięstwa w secie. Świetny w tej partii był Ran Takahashi i po jego kolejnym ataku były piłki setowe (24:20). W długiej akcji błąd popełnił Miyaura, ale za moment ten sam zawodnik już się nie pomylił i zamknął seta.
Polacy doprowadzili do decydującej odsłony
Alaksiej Nasiewicz posłał asa serwisowego na 4:3, ale niestety za moment pokaźną przewagę zbudowali Japończycy. Fukatsu zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki (6:9) i czas wziął Grbić. Asem odpowiedział Jan Firlej i różnica stopniała (8:9). Atak Szymona Jakubiszaka rozpoczął trzypunktową serię Polaków (12:11), którą przerwą zatrzymał Tillie.
Po niej gra toczyła się punkt za punkt i po ataku Gierżota z kontry było 16:15. Pomylił się w ataku Miyaura, a następnie chaotycznie grali rywale, co wykorzystał Nasiewicz i było już 20:17 dla Polski. Wtedy kolejny czas wziął selekcjoner rywali.
Kapitalnie blokiem zagrał Michał Gierżot i biało-czerwoni byli już blisko doprowadzenia do tie-breaka (23:19). Przewaga stopniała po tym, jak został zatrzymany Lemański (23:21), ale za moment były trzy piłki setowe. Polacy wykorzystali drugą po skutecznym ataku Gierżota.
Kolejna porażka po zaciętym tie-breaku
Decydująca partia rozpoczęła się od punktu Nasiewicza, ale kolejne trzy zdobyli Japończycy i odskoczyli na dwa punkty, a następnie pilnowali tej przewagi. Zmieniło się to po punkcie zdobytym przez Gierżota (7:7), na 8:8 wyrównał Nasiewicz, ale niestety Nishida dał dwupunktowe prowadzenie (10:8) i czas wziął Grbić. Po nim asa posłał Ran Takahashi i znowu o przerwę poprosił selekcjoner biało-czerwonych.
To bardzo pomogła! Polacy od tego momentu zdobyli trzy punkty z rzędu i gra zaczęła się "od nowa". Przy remisie 11:11 to Tillie wezwał do siebie swoich podopiecznych. Nishida zepsuł zagrywkę, co dało wynik 13:13 i gra toczyła się już na dużych emocjach, podobnie jak w starciu ze Słowenią. Niestety Majchrzak nie trafił serwisu, ale Lemański zdobył punkt ze środka i graliśmy na przewagi.
Gomułka również nie trafił serwisu, co dało drugą piłkę meczową dla Japonii. Tym razem na kontrze ze środka dobrze zagrał Jakubiszak. Ran obił polski blok przy stanie 15:16 i to dało zwycięstwo Japonii.
W sobotę naszych reprezentantów czeka dzień przerwy, a w niedzielę zamkną pierwszy tydzień rywalizacji meczem z Ukrainą o godzinie 07:00.
Wynik meczu:
Japonia – Polska 3:2 (25:21; 21:25; 25:21; 22:25; 17:15)
