W Premier League Smith Rowe dostaje bardzo mało szans na grę, najczęściej pojawia się dopiero w końcowych minutach spotkań. W Carabao Cup co prawda występuje w wyjściowym składzie, ale jego występy budzą sporo wątpliwości.
Ostatni mecz przeciwko West Hamowi (2:3) był szczególnie bezbarwny. Pojawiły się pytania o jego formę i zaangażowanie oraz o to, czy w ogóle jest w stanie prezentować ponadprzeciętny poziom i rozstrzygać mecze. Tego właśnie Fulham oczekiwał po tak dużej inwestycji.

Sytuację angielskiego pomocnika dodatkowo komplikuje błyskawiczny rozwój Joshuy Kinga. Zaledwie 19-letni talent rozpoczął sezon w znakomitej formie i pokazuje dokładnie to, czym w przeszłości w Arsenalu wyróżniał się właśnie Smith Rowe.
Dobra dyspozycja Kinga daje Fulham ponadprzeciętne możliwości ofensywne, a jednocześnie znacząco zwiększa presję na najdroższym transferze w historii klubu.
Według nieoficjalnych informacji władze londyńskiego klubu znalazły się w trudnej sytuacji, głównie ze względu na początkową inwestycję. Fulham oczywiście liczy, że kosztowny zakup się opłaci. Nie zamierza jednak zbyt wcześnie rezygnować z zawodnika.
W kuluarach panuje jednak przekonanie, że jeśli Smith Rowe do drugiej połowy sezonu nie stanie się jednym z kluczowych graczy zespołu, trzeba będzie rozważyć jego dalszą przyszłość.
Nowy trener Arbeloa nie bierze pod uwagę dawnych zasług ani wysokości kontraktów. Chcąc nadać drużynie własny styl, jest gotów podejmować zdecydowane decyzje w całym składzie. Smith Rowe zamiast przeżywać szczyt kariery w wieku 26 lat, musi pod hiszpańskim szkoleniowcem udowadniać, że w ogóle zasługuje na miejsce w planach Fulham.
