Sevilla w stronę pucharów, Espanyol kolejnym kandydatem do spadku

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Sevilla w stronę pucharów, Espanyol kolejnym kandydatem do spadku
Sevilla w stronę pucharów, Espanyol kolejnym kandydatem do spadku
Sevilla w stronę pucharów, Espanyol kolejnym kandydatem do spadku
Sevilla FC
Na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan Espanyol nawet prowadził i był o włos od wyjścia ze strefy spadkowej. Ostatecznie jednak 3:2 wygrała Sevilla, która wciąż ma szansę na powrót do gry o miejsce dające udział w pucharach.

W czwartkowy wieczór spotkały się dwa zespoły, które o sezonie 2022/23 wolałyby zapomnieć. Sevilla ocierała się już o strefę spadkową, po walce o czołowe lokaty przed rokiem. Jej losy odmieniło przyjście nowego trenera, Jose Luisa Mendilibara. Za jego kadencji nie przegrali siedmiu meczów z rzędu, wygrywając pięć z nich i lądując bliżej strefy pucharowej niż spadku.

Espanyol na zmianę szkoleniowca zdecydował się znacznie później i kto wie, czy nie za późno. 42-letni Luis Garcia przyszedł na początku kwietnia i nie od razu przyszły z nim wyniki. Z pięciu meczów jego zespół przegrał trzy, jeden zremisował i tylko ostatni wygrał. Blanquiazules grają jednak lepiej i właśnie to musieli pokazać w czwartek na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan. 

W ofensywie mecz znacznie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy od pierwszych minut szukali otwarcia wyniku. Katalończycy mieli poważne problemy z wyjściem z własnej połowy. Efekty takiego stanu rzeczy musiały oznaczać korzyść dla Sevilli. Po kilku próbach udało się: interweniujący głową Oscar Gil niefortunnie wyłożył piłkę Bryanowi Gilowi, a ten z bliska pokonał bramkarza Espanyolu.

Przewaga Sevilli wydawała się niepodważalna w tej części meczu, ale rywalom wystarczył jeden atak, by optyka się zmieniła. Po wrzutce z prawego skrzydła piłkę próbował wybić Karim Rekik, ale umieścił ją we własnej bramce. Na przerwę gospodarze nie schodzili jednak nawet z remisem. Szokująco, na dwie minuty przed przerwą Javi Puado dopadł do piłki w szybkiej akcji i zza pola karnego wkręcił ją do bramki, nie dając szans Dmitroviciowi w bramce

W drugiej połowie Sevilla wyszła walczyć o odzyskanie nie tyle remisu, co kompletu punktów. W 58. minucie Ocamposowi prawie udało się to dzięki główce, która poszybowała jednak za wysoko. Poprawili się dziesięć minut później, z 11 metrów. Po naiwnym faulu Viniciusa Souzy na Pape Gueye to właśnie Ocampos zdobył wyrównanie z rzutu karnego.

Ten sam Ocampos mógł zdobyć bramkę w 85. minucie, ale Pacheco i poprzeczka sprzysięgli się przeciwko niemu. Andaluzyjskie oblężenie Espanyolu zakończyło się ostatecznie bramką Pape Gueye, który świetnie wykończył akcję lewą nogą przy bliższym słupku, po wspaniałym podaniu od Acuñii. 

Comeback Andaluzyjczyków był kompletny, a Espanyol wrócił do ciemnej jaskini. Gdyby Katalończycy wygrali, znaleźliby się u progu wyjścia ze strefy spadkowej. Teraz są w koszmarnej sytuacji, a przed nimi jeszcze mecz z wielką Barceloną w najbliższej kolejce. Spadek z LaLigi staje się coraz bardziej realny, podczas gdy w Sewilli mogą tlić się nadzieje nawet na miejsce dające udział w pucharach.

Statystyki meczu Sevilla-Espanyol
Opta by Stats Perform