Semeniuk dwukrotnie triumfował w LM w barwach Zaksy Kędzierzyn-Koźle (2021, 2022) i także już dwa razy z Sir Sicoma Monini Perugia, która była najlepsza również w zeszłym roku. Jest obecnie drugim najbardziej utytułowanym polskim siatkarzem w tych rozgrywkach, na równi z Wilfredo Leonem, który zwyciężył z rosyjskim Zenitem Kazań w latach 2015-18.
"Dobrze się czuję. Bardzo jestem szczęśliwy, bo naprawdę dużo dla mnie znaczy ta Liga Mistrzów, to zwycięstwo. W zeszłym roku wygraliśmy na polskiej ziemi, było fantastycznie, ale ja jednak byłem z boku i patrzyłem na to widowisko z ławki rezerwowych. Bardzo czekałem na to, aby wygrać Ligę Mistrzów dla Perugii będąc czynnym zawodnikiem na boisku. W końcu się to udało. Wygraliśmy z dwoma drużynami polskimi, więc to też jest coś fantastycznego" - przyznał niespełna 30-letni przyjmujący.
W niedzielnym finale zespół z Perugii pewnie pokonał Aluron CMC Wartę Zawiercie 3:0. Polska ekipa była w stanie nawiązać walkę jedynie w pierwszej partii, dwie kolejne zostały zdominowane przez Sir Sicoma Monini.
"Nie spodziewałem się, że ten finał aż tak potoczy się po naszej myśli, ale pokazaliśmy klasę i jaką jesteśmy bardzo dobrą drużyną, jaki potrafimy osiągnąć poziom gry na boisku. Po pierwszym secie, który był zacięty i mógł się rozstrzygnąć w obie strony, rywale nic więcej nie pokazali. My po prostu kontynuowaliśmy swoją grę. Byliśmy naprawdę bardzo skoncentrowani na tym, co mamy zrobić. Zespół z Zawiercia chciał trochę zaryzykować i pokazywać trochę inne rozwiązania na boisku, to im się nie udawało. Dlatego dwa kolejne sety zostały przez nas zdominowane" - analizował Semeniuk.
Sir Sicoma Monini wywalczyła cztery z pięciu trofeów do zdobycia w tym sezonie - mistrzostwo i Superpuchar Włoch, klubowe mistrzostwo świata oraz triumfowała w Lidze Mistrzów.
"Myślę, że nie mieliśmy słabych punktów w tym sezonie. Nie wygraliśmy Pucharu Włoch, tam nam się powinęła noga. Potrafiliśmy z tego wyjść, wróciliśmy na swoje tory, chłopaki wrócili po kontuzjach. Byliśmy naprawdę kompletną drużyną bez słabych punktów, co pokazaliśmy w turnieju w Turynie" - zaznaczył.
Teraz przed nim trzy tygodnie wolnego, po których dołączy do reprezentacji Polski.
"Nie mogę się doczekać, aż pojedziemy z żoną na wakacje, położę się na leżaczku i sobie pomyślę, co się udało w tym sezonie osiągnąć" - przyznał z uśmiechem Semeniuk.
Podczas pomeczowej rozmowy z polskimi mediami dołączył do niego prezes klubu z Perugii Gino Sirci.
"On nie jest wielkim graczem, on jest fenomenem! Perugia rządzi!" - nie ukrywał radości.
