Magdalena Fręch już poza Rothesay Classic, straci punkty z Birmingham

Reklama
Reklama
Reklama
Więcej
Reklama
Reklama
Reklama

Magdalena Fręch już poza Rothesay Classic, straci punkty z Birmingham

Magdalena Fręch już poza Rothesay Classic, straci punkty z Birmingham
Magdalena Fręch już poza Rothesay Classic, straci punkty z BirminghamAFP
Mecz z Lucią Bronzetti zaczął się świetnie dla zeszłorocznej ćwierćfinalistki, ale skończył fatalnie. Wybijana z rytmu Polka od drugiego seta nie grała swojego optymalnego tenisa i nawet mając szansę na wielki powrót w trzecim secie nie zdołała jej wykorzystać. Włoszka – w przebiegu całego meczu – była po prostu lepsza. Pierwsza runda i koniec dla Magdaleny Fręch.

Przed rokiem Magdalena Fręch (52. WTA) w Birmingham była o włos od półfinału – ostatecznie uległa Jelenie Ostapenko – a po jej bardzo solidnym występie w Nottingham oczekiwania wobec kolejnego brytyjskiego występu mogły być spore. Jej rywalka, Lucia Bronzetti (67. WTA), dopiero wchodzi na trawiaste korty, dlatego łodzianka mogła poszukać rewanżu na marcową porażkę na mączce.

Prześledź mecz Bronzetti - Fręch punkt po punkcie

6:2. Zadziwiająco łatwy początek

Od podania rozpoczęła Włoszka i postawiła na moc, ale brakło jej precyzji – nie wygrała żadnej wymiany i po drugim break poincie straciła gema. 26-latka weszła w mecz z dużym spokojem i nie musiała wchodzić na wyższe obroty. Co prawda zdarzały jej się błędy, ale po zgarnięciu swojego gema ponownie szybko wyszła na 40:0 przy podaniu Bronzetti, by raz jeszcze przełamać ją za drugim razem

Jeśli wydawało się, że poszło zbyt łatwo, to Włoszka chciała jak najszybciej to wrażenie zmyć. Agresywny return pozwolił jej odrobić stratę przełamania natychmiast po powrocie i poprzeczka znacząco poszła w górę. 25-latka wygrała także swojego gema i presja na łodziance wzrosła w szóstym gemie, szukając wyrównania. 

Na to Polka jej nie pozwoliła, pewnie wygrywając swojego gema, a następnie przywracając bufor, gdy Włoszka wyrzuciła piłkę pokaźnie na wagę przełamania. Serwis nie zawiódł Magdaleny Fręch w ostatnim gemie – najpierw as, a później podania, z którymi rywalka miała ogromne problemy i po returnach nie była w stanie reagować. Seta na 6:2 zamknęła piękna piłka po linii, która przyszła 26-latce jakby z łatwością.

3:6. Idealna reakcja Bronzetti

Po skutecznej reakcji Lucii Bronzetti w drugim secie należało się spodziewać, że i w drugim powalczy przynajmniej o przedłużenie meczu do trzeciego seta, jeśli nie o zwycięstwo. W trzech pierwszych gemach żadna z serwujących nie miała problemów, te zaczęły się dopiero przy podaniu Fręch. Choć miała już 40:0 w czwartym gemie, nerwy pozwoliły rywalce „napocząć” łodziankę i ostatecznie – za trzecim razem – przełamać. Włoszka ograniczyła własne błędy i imponowała pewnością siebie, to ona nadawała ton rywalizacji, szybko wychodząc na 4:1.

Od tego momentu młodszej o rok zawodniczce wystarczyło "dojechać" do końca seta. Droga wydawała się otwarta: Polka była o krok z tyłu, jej zagrania były za krótkie i czytelne. W ósmym gemie, długo rozgrywanym na przewagi, Bronzetti miała piłkę setową na przełamanie, ale Fręch zdołała ją zgasić i obroniła się. Ruszyła też do ataku przy podaniu rywalki, ale prosty błąd przy próbie ataku spod siatki dał rywalce dwa setbole. Pierwszy Polka obroniła efektownie, przy drugim się nie udało. Końcówka dała oznaki, że łodzianka może wrócić do gry, ale przewaga psychologiczna Włoszki była bardzo okazała.

4:6. Deszcz przyszedł Bronzetti z pomocą

Pierwszy gem potwierdził, że Polka musi mieć się na baczności, dopiero as dał jej przewagę 40:30, po której nastąpiła chyba najbardziej imponująca wymiana pomiędzy zawodniczkami w całym meczu, zwieńczona delikatnym skrótem Fręch, do którego Bronzetti nie miała szans dojść. Po pierwszych obronionych gemach to Lucia ruszyła odważnie przy podaniu Polki, wywalczyła jeden break point i wystarczyło – nieznaczny aut dał prowadzenie 2:1 Włoszce.

Gdy polskie serca zadrżały o losy meczu, łodzianka uspokoiła je momentalnie, nie oddając przeciwniczce choćby punktu i odrabiając stratę momentalnie! Bronzetti nie dawała już nic za darmo, ale i odpowiedź Polki była świetna: w piątym gemie pokazała imponującą różnorodność i obroniła podanie w bardzo dobrym stylu, choć dopiero przy drugiej przewadze. 

O rok młodsza zawodniczka wyraźnie się tego nie spodziewała i szybko straciła punkty przy swoim serwisie. Z ratunkiem przyszedł jej deszcz, który przerwał impet Polki. Bronzetti wróciła skupiona, z 0:30 wyszła obronną ręką i – co gorsza – sama przełamała Fręch, następnie szybko wychodząc na 5:3. Mecz zawisł na krawędzi, a ostatnim oddechem nadziei była seria siedmiu punktów łodzianki, która dała jej gema na sucho i trzy break pointy na 5:5. Niestety, Włoszka zachowała zimną krew, obroniła wszystkie punkty i zamknęła mecz, gdy Fręch wyrzuciła piłkę po nerwowej wymianie

Liczby meczu Bronzetti - Fręch w Birmingham
Liczby meczu Bronzetti - Fręch w BirminghamFlashscore