"W Australii w ostatnich latach czasem przesuwa się kolejny mecz o godzinę, dwie, trzy, żeby temperatura zdążyła spaść" – powiedział 39-letni Serb podczas konferencji prasowej po zwycięstwie w czterech setach nad Francuzem Valentinem Royerem.
"W turniejach Wielkiego Szlema nie powinno to stanowić problemu. Mamy tyle kortów, mamy dużo światła, więc w zasadzie nie powinno być z tym kłopotu. Możemy zaplanować mecze na inną godzinę na innych kortach" – kontynuował.
"Nie jest idealnie, gdy mecze przeciągają się po północy, ale jeśli dzieje się to podczas fali upałów lub w ekstremalnych warunkach, może jednak moglibyśmy to wziąć pod uwagę" – zauważył, kierując swój apel do organizatorów.
Jego zdaniem logiczną odpowiedzią na takie ekstremalne warunki nie jest zakrywanie kilku uprzywilejowanych kortów, takich jak Philippe-Chatrier i Suzanne-Lenglen w Paryżu, bo byłoby to "niesprawiedliwe".
Podobnie jak turniej w Australii, rozgrywany latem na południowej półkuli, Roland Garros posiada protokół "ekstremalnych upałów". Opiera się on na wskaźniku, który uwzględnia kilka zmiennych pogodowych, takich jak temperatura powietrza, wilgotność, prędkość wiatru i promieniowanie słoneczne.
Gracze w singlu mogą otrzymać dziesięciominutową przerwę, a mecze mogą być teoretycznie przerwane, jeśli wskaźnik przekroczy określony próg. Do tej pory w Paryżu nie został on jeszcze przekroczony, a wilgotność jest tam znacznie niższa niż w Melbourne.
"Gdy grasz trzy i pół godziny na mączce, to jest długo i wyczerpująco. Fizycznie kosztowało mnie to dużo energii, było bardzo gorąco, warunki były trudne" – dodał zdobywca 24 tytułów Wielkiego Szlema po awansie do trzeciej rundy.
