Zmuszony do wycofania się z 1/8 finału French Open zeszłej wiosny z powodu kontuzji pleców, Fils bez wątpienia myślał, że wróci wcześniej. Próbował wrócić do gry pod koniec lipca, ale po dwóch meczach w Toronto zdecydował się zakończyć sezon i poświęcić czas na leczenie.
"W zeszłym roku nie odniósł zbyt wielu sukcesów, ponieważ doznał kontuzji, ale już wtedy grał na bardzo wysokim poziomie" - mówi 39-letni Gaël Monfils, "podziwiając" jego chęci i talent.
Jeszcze w lutym Francuz dotarł do finału turnieju ATP 500 w Doha, gdzie przegrał w finale z Carlosem Alcarazem, ówczesnym numerem 1 na świecie. Maszyna ruszyła: półfinalista w Miami w marcu, a następnie zwycięzca w Barcelonie, czwarty tytuł w karierze i pierwszy od września 2024 roku.
"Nawet jeśli jest to ATP 500, jest to być może najpiękniejszy triumf w mojej karierze ze względu na trudności, jakich doświadczyłem. Osiem miesięcy kontuzji, nie było łatwo. Powrót na ten poziom i wygranie turnieju to naprawdę dobre uczucie" - przyznał Fils.
Co więcej, tytuł w Barcelonie był jego trzecim w karierze na mączce, nawierzchni, na której jego gra imponuje siłą forehandu, odbijaniem ciężkich uderzeń i umiejętnością poruszania się w wymianach.
"Wiem, że kiedy gram dobry tenis, jestem w stanie pokonać kilku bardzo dobrych zawodników. Potem trzeba być w stanie robić to co tydzień", zaznaczył Francuz.
