Murray współpracował z Djokoviciem od listopada 2024 do maja 2025, a ich drogi rozeszły się po czterech turniejach.
"Djoković raczej niczego się ode mnie nie nauczył. Szczerze mówiąc, to ja nauczyłem się bardzo dużo i chętnie jeszcze kiedyś wróciłbym do trenowania, ale nie teraz. Miałem kilka propozycji, jednak nie chcę zbyt dużo podróżować. Chyba że mógłbym to robić z rodziną. Przez wiele lat grałem przeciwko Novakowi i analizowałem jego grę. Ciekawe było obserwować go na co dzień. Z perspektywy trenera najważniejsza jest komunikacja z zawodnikiem i to, jak cię słucha. Myślę, że w tym pomogło mi to, że mam dzieci", przyznał były lider światowego rankingu.

Prawie 39-letni Brytyjczyk uważa, że Djokoviciowi uda się zapisać na nowo karty historii i sięgnąć po rekordowy, 25. triumf wielkoszlemowy.
"Nadal ma potencjał. Najtrudniejszy jest wiek i częstotliwość gry. Ryzykuje się kontuzje, można nie być fizycznie gotowym, by rozegrać siedem meczów w dwa tygodnie. W poprzednim sezonie dotarł do półfinału na wszystkich czterech turniejach. Wszystko musi być perfekcyjnie zaplanowane", dodał Murray.
