Według byłego brytyjskiego numeru jeden, Grega Rusedskiego, jest jednak zawodnik, który może przerwać dominację Sinnera. "Alcaraz teraz oczywiście nie może tego zrobić, ale Novak Djoković jak najbardziej", nie ma wątpliwości były tenisista. Serbska legenda pokonała Włocha w styczniu podczas Australian Open i zdaniem Rusedskiego ma wszelkie atuty, by zatrzymać jego zwycięską serię także teraz.
"Jest jeden człowiek, który może wrócić w tym tygodniu... Novak Djoković", powiedział Rusedski w swoim podcaście. "Nie rozmawialiśmy o nim. Nie widzieliśmy go, ale to zawodnik, którego nie wolno lekceważyć na żadnym turnieju, w którym bierze udział".
Djoković ma wystąpić w turnieju w Rzymie, gdzie wraca do rywalizacji po dłuższej przerwie od marcowego startu w Indian Wells Masters. Według Rusedskiego, występ Sinnera przeciwko Zverevowi pokazał, że do jego zatrzymania potrzebny będzie wyjątkowy tenis. Rusedski wezwał też innych zawodników, by bardziej się wyróżnili.
"Gdy Carlos gra, jest ciekawiej, ale ktoś jeszcze musi się pokazać. Nie może to być tylko jeden zawodnik", dodał.
Jego zdaniem Zverev jest najbliżej Sinnera na mączce, ale ostatnio nie dotrzymuje mu kroku. Rusedski wymienił też inne nazwiska z touru. "Więc pytacie, kto będzie następny? Arthur Fils – myśleliśmy, że będzie jednym z kolejnych, ale po tylu rozegranych meczach na pewno jest już zmęczony".
W gronie potencjalnych rywali wymienił także Jacka Drapera i Bena Sheltona, przy czym w przypadku Drapera przypomniał o jego problemach zdrowotnych. "Jack Draper to jeden z tych, o których myśleliśmy, że mogą się przebić, ale jest poza grą z powodu kontuzji. A Ben Shelton to kolejny młody tenisista, który musi się jeszcze wykazać".
Rusedski zwrócił też uwagę na specyfikę warunków w Rzymie, które różnią się od tych w Madrycie. "Ktoś musi w Rzymie pokazać swoje umiejętności. Nie będzie już wysokich odskoków, więc łatwiej będzie kontrolować uderzenia. Zobaczymy, co się wydarzy, ale potrzeba będzie prawdziwie herkulesowego wysiłku, by ktoś go (Sinnera) zatrzymał".
Na koniec podkreślił, że sytuacja w turnieju pozostaje otwarta. "Zobaczymy, co się wydarzy w Rzymie. Czy ktoś zdoła zbliżyć się do Jannika? Z tego, co widziałem, na razie na to się nie zanosi, ale właśnie dlatego się gra, bo nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć", podsumował.
