Matteo Arnaldi wyszedł na kort na Foro Italico z marzeniem o wielkim sukcesie. W drugiej rundzie Internazionali d’Italia czekał na niego najlepszy australijski tenisista, Alex De Minaur, rozstawiony z numerem sześć, co czyniło ten mecz jednym z najważniejszych wydarzeń dnia.
Nic dziwnego, że na trybunach zasiadła publiczność gotowa stworzyć wyjątkową atmosferę – kibice wspierali tenisistę z Ligurii w starciu z jednym z najbardziej solidnych i najszybszych rywali w tourze, zamieniając trybuny BNP Paribas Areny w prawdziwy kocioł. I tak właśnie było.
Zwycięstwo po odwróceniu losów meczu
W pierwszym secie De Minaurowi wystarczył jeden break, by przejąć kontrolę nad spotkaniem. Australijczyk wykorzystał jedną z nielicznych okazji, jakie dał mu Arnaldi, i utrzymał przewagę do końca partii. Włoch jednak nie ustępował, grał z dużą pewnością siebie przeciwko ósmemu zawodnikowi świata, dobrze radził sobie w wymianach z głębi kortu i prezentował świetną formę.
Odpowiedź Arnaldiego była natychmiastowa i zasłużyła na brawa. Matteo podniósł poziom gry w kluczowych momentach, doprowadził do tie-breaka i rozegrał go z odwagą oraz spokojem, wygrywając 7-5. Foro Italico eksplodowało radością, a kibice na korcie centralnym coraz mocniej wspierali Włocha w drodze do decydującego seta.
Najbardziej emocjonujący mecz dotychczasowego turnieju na Foro Italico zakończył się w trzecim secie triumfem Arnaldiego, który niesiony dopingiem rzymskiej "torcidy" zdobył decydującego breaka w dziewiątym gemie i zamknął spotkanie wynikiem 4:6, 7:6(5), 6:4.
W trzeciej rundzie zmierzy się z Hiszpanem Jodarem. "W deszczu wygrywa się jeszcze piękniej" – powiedział Arnaldi tuż po zwycięstwie. "Wygrać w taki sposób, przed włoską publicznością, to coś, czego nigdy bym sobie nie wyobraził" – dodał. "Każdy mecz jest trudny, ale tutaj czuję się jak w domu. Jestem pewien, że przeciwko Jodarowi to też będzie niesamowite spotkanie".
