Jagiellonia wygrała 1:0 po golu samobójczym Ilii Szkurina w 69. minucie spotkania. Wspólną decyzją wszystkich grup kibicowskich Jagiellonii, w związku z wydarzeniami w Krakowie i żałobą narodową, na trybunach nie było zorganizowanego dopingu.
Trener Łuczak zaczął spotkanie z dziennikarzami od kondolencji - w imieniu również całego sztabu szkoleniowego, piłkarzy i klubu - dla rodzin ofiar zamachu w Krakowie.
"Spotkanie było ciężkie. Po pierwsze poprzez dobrze zorganizowany GKS w obronie, który chciał narzucić nam swój pressing. Po drugie, przez wzgląd na wczorajszą sytuację i brak dopingu kibiców, którzy są naszym dużym atutem, szczególnie po takich wyjazdowych meczach europejskich w tygodniu pomagają nam, niosąc energię" - mówił trener Łuczak.
Zwracał też uwagę, że był to dziewiąty mecz Jagiellonii w ciągu czterech tygodni. "To ważne trzy punkty i możemy spokojnie w poniedziałek spotkać się na regeneracji i na badaniach, a potem chwilę odpocząć" - powiedział.
Również od nawiązania do wydarzeń w Krakowie zaczął trener GKS Rafał Górak.
"Trudny czas chyba dla wszystkich, chciałoby się rozmawiać wiele o piłce nożnej, ale myśli uciekają" - mówił. Złożył wyrazy współczucia rodzinom ofiar i wszystkim poszkodowanym. "Chwała też tym, którzy tak mocno się postawili temu złu, które wczoraj wszyscy widzieliśmy" - dodał.
"Żałujemy, że nie wywozimy stąd nawet jednego punktu, zadecydowały drobne rzeczy" - mówił o meczu. Powiedział, że jego drużyna wiedziała, z jakim przeciwnikiem się mierzy, ale chciała pokazać się z jak najlepszej strony.
"Myślę, że byliśmy bliscy zdobycia jakiejś bramki. Szkoda też, że w takich okolicznościach straciliśmy gola, bo to jest nasz kiks" - podkreślił Górak.
W jego ocenie, w pierwszej połowie jego drużynie należał się rzut karny po starciu Kamila Jóźwiaka z Kacprem Łukasiakiem.
