Według wtorkowych rewelacji Gianluki DiMarzio, zakończyła się przygoda Francesco Calzony na stanowisku selekcjonera Słowacji. Po czterech latach pracy z kadrą trener miał podjąć decyzję o niekontynuowaniu współpracy, odrzucając ofertę przedłużenia kontraktu złożoną przez federację. Taka decyzja otwierałaby przed nim nowe możliwości – może objąć inną reprezentację lub wrócić na stałe do pracy w klubie.
Sęk w tym, że słowacki związek piłkarski zaprzeczył doniesieniom... przynajmniej częściowo. Faktycznie, nie ma porozumienia między SFZ a Calzoną w sprawie nowej umowy. Rozmowy wciąż jednak trwają i obie strony umówiły się na kolejne spotkanie w przyszłym tygodniu.
Calzona objął Słowację latem 2022 roku i zbudował zespół, który z czasem prezentował się coraz lepiej. Kulminacją był udany występ na Euro 2024, gdzie Słowacja odpadła w 1/8 finału po zaciętym meczu z Anglią, przegranym po dogrywce. Łączny bilans to 40 spotkań: 19 zwycięstw, 8 remisów i 13 porażek, co potwierdza systematyczny rozwój drużyny pod jego wodzą.
Zanim został selekcjonerem, Calzona przez wiele lat był współpracownikiem Maurizio Sarriego, z którym rozegrał setki meczów w różnych włoskich klubach, a pracował także u boku Luciano Spallettiego. To doświadczenie pozwoliło mu wypracować własną tożsamość taktyczną.
W lutym 2024 roku pojawiła się także szansa poprowadzenia zespołu w Serie A – objął wtedy Napoli w końcówce sezonu. Jeśli faktycznie opuści Słowację, to przed kalabryjskim szkoleniowcem otwiera się nowy etap kariery, wzmocniony międzynarodowym doświadczeniem, które ugruntowało jego pozycję i renomę na europejskiej scenie piłkarskiej.
