16. z rzędu porażka Wizards. Wyrównali niechlubny klubowy rekord w NBA

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

16. z rzędu porażka Wizards. Wyrównali niechlubny klubowy rekord w NBA

16. z rzędu porażka Wizards
16. z rzędu porażka WizardsPAP
Koszykarze Washington Wizards ponieśli 16. z rzędu porażkę i wyrównali niechlubny klubowy rekord w lidze NBA. Stołeczny zespół w środę przegrał u siebie z Orlando Magic 109:119.

Wiele wskazywało na to, że tego dnia "Czarodzieje" zdołają przełamać niekorzystną serię, bo w drugiej kwarcie mieli 21 punktów przewagi. Goście jednak nie dali za wygraną, a zwycięstwo zawdzięczają w dużej mierze Franzowi Wagnerowi - 28 pkt oraz Paolo Banchero - 25.

Wizards, którzy ostatnio odnieśli zwycięstwo 29 stycznia nad San Antonio Spurs, przegrali 16 razy z rzędu w sezonie 2009-10. Ich obecny bilans to dziewięć zwycięstw i 53 porażki. Są pod tym względem najgorszą drużyną w lidze, choć niewiele lepiej radzą sobie Detroit Pistons z bilansem 9-52.

Magic odnieśli ósme zwycięstwo w ostatnich dziewięciu spotkaniach. Ostatnio tak dużą stratę odrobili w styczniu ubiegłego roku w Filadelfii, a większą, 23-punktową - w listopadzie 2014 roku przeciwko Charlotte Hornets.

Stratę 21 punktów w środę odrobili także Cleveland Cavaliers, którzy jednak w przeciwieństwie do Magic nie sięgnęli ostatecznie po zwycięstwo - przegrali na wyjeździe z Atlanta Hawks 101:112.

Goście dzień wcześniej odwrócili losy meczu z Boston Celtics, choć z nimi przegrywali nawet 22 punktami (wygrali 105:104). Tym razem wprawdzie po zakończeniu trzeciej kwarty prowadzili 89:87, ale w ostatniej rzucili już tylko 12 punktów, podczas gdy Hawks znów grali na wyższym poziomie.

W spotkaniu w Los Angeles, gdzie Lakers ulegli Sacramento Kings 120:130, wyróżnił się zawodnik gości De'Aaron Fox - zdobył 44 punkty, wyrównując swój najlepszy wynik w karierze. Już po raz siódmy w tym sezonie uzyskał co najmniej 40 punktów w meczu.

"Był wspaniały, ale nie lubię używać tego słowa, bo on po prostu był sobą. Nie jest łatwo zdobywać 44 punkty każdego wieczoru, ale jego na to stać. To był jego wielki mecz" - podsumował trener Mike Brown.

Z dobrej strony pokazał się również Domantas Sabonis z czwartym triple-double w ostatnich siedmiu występach i 22. w tym sezonie: 16 pkt, 20 zbiórek i 12 asyst.

W barwach Lakers najlepiej spisał się LeBron James - 31 pkt i 13 asyst.