Spurs przegrali z Grizzlies w meczu, który zakończył się decydującym rzutem tuż przed końcem

Reklama
Reklama
Reklama
Więcej
Reklama
Reklama
Reklama

Spurs przegrali z Grizzlies w meczu, który zakończył się decydującym rzutem tuż przed końcem

Wembanyama zdobył 31 punktów i miał 16 zbiórek, ale nie wystarczyło to do zwycięstwa
Wembanyama zdobył 31 punktów i miał 16 zbiórek, ale nie wystarczyło to do zwycięstwaAFP
Piątkowej nocy Spurs podejmowali Grizzlies. Drużyna z San Antonio uległa rywalom 97:99 po trafieniu Jarena Jacksona Jr-a na 1,2 sekundy przed końcową syreną.

Jeremy Sochan spędził tej nocy na parkiecie 31 minut. Reprezentant Polski rzucił w tym czasie sześć punktów, zebrał z tablic 10 piłek i rozdał cztery asysty. Do dorobku skrzydłowy dodał cztery przechwyty i blok.

Sochan rozpoczął spotkanie od zbiórki po nietrafionym rzucie zza łuku w pierwszej akcji Johna Konchara. Polak dobrze zaprezentował się w premierowej kwarcie, trafiając trzy z pięciu rzutów z gry i zbierając z tablic aż osiem piłek, co stanowiło zaledwie o jedną mniej niż cała drużyna z Memphis. 20-latek na przestrzeni dziewięciu minut, w których przebywał na parkiecie, zanotował również najwyższy w drużynie wskaźnik +/-, wynoszący +13.

Spurs mocno weszli w trzecią w tym sezonie konfrontację z Grizzlies, próbując od początku przejąć kontrolę nad meczem. W pierwszej kwarcie drużyna z San Antonio była stroną dominującą, głównie za sprawą 11 punktów Devina Vassella, po kilku minutach wychodząc na dwucyfrowe prowadzenie.

W drugiej kwarcie Ostrogi podwyższyły swoje prowadzenie do nawet 17 punktów. Od momentu wyjścia na rekordową przewagę na siedem minut przed zejściem do szatni drużyna z San Antonio zaliczyła jednak spadek skuteczności. Dzięki serii 23:5 Grizzlies jeszcze w pierwszej połowie zdołali odrobić straty i wyjść na prowadzenie.

Po wyrównanej trzeciej kwarcie, w czwartej odsłonie Grizzlies zdołali wyjść na najwyższe dla nich ośmiopunktowe prowadzenie. W ostatnich dwóch minutach Spurs odrobili straty. Po zaledwie pięciu trójkach rzuconych dotychczas w spotkaniu, na przestrzeni siedmiu sekund drużyna z San Antonio trafiła dwa rzuty zza łuku. Remis zespołowi z Teksasu dała akcja wypracowana przez Jeremiego Sochana, w której Polak najpierw zaliczył przechwyt, a następnie podał do dobrze ustawionego za łukiem Tre Jonesa.

Na 18 sekund przed końcem na tablicy wyników widniał remis. W decydującym posiadaniu Grizzlies zdecydowali się na akcję izolacyjną dla Jarena Jacksona Jr-a. Mimo dobrej defensywy Sochana przewaga fizyczna lidera zespołu z Memphis okazało się kluczowa. Podkoszowy po dostaniu się w “pomalowane” trafił rzut lewą ręką, który na sekundę przed końcem dał jego drużynie prowadzenie.

Po wzięciu czasu Spurs wznawiali grę zza linii bocznej. Po piłkę wyszedł Victor Wembanyama, ale to była bardzo trudna pozycja i piłka nie trafiła nawet w obręcz.

"Nie sądzę, że zrobiliśmy w tym meczu wszystko, co mogliśmy, by wygrać" – przyznał Wembanyama, autor 31 punktów, 16 zbiórek, pięciu asyst i trzech bloków.

"Czasami akcje się udają, a czasami nie" – podsumował ostatnią akcję meczu Gregg Popovich.

"Jeśli udaje ci się zatrzymać drużynę na 99 punktach, powinieneś wygrać wiele meczów. Ale jeśli oddajesz 20 punktów po własnych błędach i trafiasz 18% rzutów za trzy punkty, to będzie ci ciężko. Ta porażka nie ma nic wspólnego z rozrysowanymi zagrywkami w jednej, czy drugiej akcji. Chodzi o całokształt" – dodał szkoleniowiec Spurs.