Po przypieczętowaniu mistrzostwa Hiszpanii podczas niedzielnego El Clasico, w środę Barcelona przyjechała do Vitorii-Gasteiz mierzyć się z Deportivo Alaves, tkwiącym w mule strefy spadkowej.
Sprawdź szczegóły meczu Alaves - Barcelona

Dla gospodarzy stawką było przetrwanie, tymczasem Barca postawiła na zawodników drugiego planu. Dzięki temu zobaczyliśmy w bramce Wojciecha Szczęsnego (ostatni mecz LaLiga 9 listopada), na szpicy pełne 90 minut rozegrał Robert Lewandowski, ale i w pozostałych formacjach pojawiły się nieoczywiste wybory.
Zmainy kadrowe dały równie nieoczywisty efekt w postaci bezradności w kreacji i ofensywie. W pierwszym kwadransie wyraźnie swojego momentu szukał Marcus Rashford, jednak najpierw posłał uderzenie obok słupka, a następnie dał się zablokować.
To były jedne z nielicznych dobrych momentów pierwszej połowy, w której tylko gospodarze strzelali celnie. I, niestety dla liderów tabeli, to właśnie oni otworzyli wynik, już w doliczonych przed przerwą minutach. Antonio Blanco doszedł do wrzutki z rzutu rożnego, zgrał głową przed bramkę, a tam padający już na ziemię Ibrahim Diabate pokonał wychodzącego przed linię Szczęsnego.
Mając przewagę, gospodarze wyszli zmotywowani utrzymać ją po kwadransie w szatni. Na ich szczęście, Barca wyraźnie grała „na półsprzęgle”, z trudem tworząc groźne sytuacje. Mało tego, Szczęsny ratował Barcelonę po kilku minutach drugiej części, gdy Diabate szukał dubletu strzałem głową.
Barca wyraźnie była rozprężona po wywalczeniu tytułu mistrzowskiego. Nie było płynnej gry, nie było jakości w ataku i nie ma też co ukrywać, że niewiele było w tym spotkaniu Roberta Lewandowskiego, mimo 90 minut w protokole. Nasz napastnik – dziś z opaską kapitańską – nie oddał choćby niecelnego strzału.
Wygwizdywana w ostatnich minutach Barca nie ugrała nic, ponosząc piątą porażkę w sezonie ligowym. Dla Alaves ta wygrana ma kapitalne znaczenie – komplet punktów z mistrzem wysłał ich windą w górę tabeli na 15. miejsce.

