Środa z Ekstraklasą: Już tylko Jagiellonia może zagrozić Lechowi, Górnik i Raków w tyle

Zaktualizowany
Środa z Ekstraklasą: Górnik wypadł z gry o mistrzostwo, co pokażą Raków i Jagiellonia?
Środa z Ekstraklasą: Górnik wypadł z gry o mistrzostwo, co pokażą Raków i Jagiellonia?Arena Akcji / Sipa USA / Profimedia

Finaliści Pucharu Polski odrobili zaległe mecze 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Arka i Górnik kończą z niedoborem punktów po remisie 0:0, a w drugim meczu środy resztkę marzeń o tytule stracił Raków Częstochowa. Już tylko Jagiellonia pozostaje w pogoni za Kolejorzem po zwycięstwie 2:0.

Raków Częstochowa - Jagiellonia Białystok (0:2)

Po niemrawej pierwszej połowie w Gdyni, miło było oglądać zupełnie inną grę przy Limanowskiego. Od bramki do bramki, po każdej stracie doskok i walka o piłkę – tu widać było ciężar trzech punktów, które pozwoliłyby wskoczyć za plecy Lecha. Pierwszy groźny strzał oddał Taras Romanczuk, ale Trelowski był czujny.

Znacznie więcej działo się pod drugą bramką, choć nie wszystkie sceny cieszyły kibiców Rakowa. Bulat w 7. minucie został zablokowany w ostatniej chwili, ale już sekundy później Lamine Diaby-Fadiga upadł, trzymając się za lewe udo. Jego wymuszona zmiana była jedynym większym przestojem w tej fazie, a Bulat szukał poprawki w 18. minucie, śląc piłkę tuż nad poprzeczką.

Po 20 minutach do główki doszedł Makuch, łatwo zatrzymany przez Abramowicza. Gdy moment później to on trąceniem domykał wrzutkę przy tym samym słupku, piłki nie zmieścił w bramce. Mimo wyraźnej przewagi Medalików w liczbie ataków, konkrety miała Jaga i potwierdziła to w 33. minucie. Wtedy Sergio Lozano bił rzut rożny, a Yuki Kobayashi miał masę miejsca i nabiegł na główkę, dając prowadzenie.

Raków szukał możliwie szybkiej odpowiedzi, jednak Makuch został zablokowany w 39. minucie i piłka wyszła tuż nad poprzeczką. Z kolei w 42. minucie Brunesa zatrzymał Abramowicz i Jagiellonia zeszła na przerwę z prowadzeniem. Jego utrzymanie po powrocie z szatni okazało się ogromnym wyzwaniem. Raków napierał jak mało kiedy, przez 10 minut oddając osiem strzałów.

Tylko cudem Jaga przetrwała ten okres, gdy w 57. minucie gol wydawał się pewny. Po rzucie rożnym minął się z piłką Abramowicz, a za jego plecami Repka z metra udem piłkę wysłał nad bramką (xG 0,98). To mogło się zemścić, gdy po godzinie Jaga wyszła z kontrą. Zablokowany strzał skończył w rękawicach Trelowskiego, a moment później Imaz uderzał niecelnie.

Ostatecznie Jagiellonia potwierdziła swoją skuteczność w 82. minucie. Właśnie wtedy udało się podwoić prowadzenie, znów po fali nieudanych ataków Rakowa. Z lewej z piłką wszedł Kajetan Szmyt, rozegrał krótko z Nahuelem i od twarzy Trelowskiego odbił piłkę do siatki. To dobiło gospodarzy, którzy w doliczonym czasie szukali już tylko gola honorowego, bez powodzenia.

Statystyki meczu Raków Częstochowa - Jagiellonia Białystok
Statystyki meczu Raków Częstochowa - Jagiellonia BiałystokFlashscore

 

Arka Gdynia - Górnik Zabrze (0:0)

Bardzo groźna na swoim stadionie Arka Gdynia musiała dziś walczyć o komplet punktów. Tuż przed pierwszym gwizdkiem ze składu wypadł Kubiak. Mimo to w otwierających fragmentach indywidualne zrywy miejscowych siały spory zamęt. Znani z kontrolowania gry piłkarze Górnika mieli wyraźną przewagę optyczną, ale po dojściu pod pole karne Arki brakowało miejsca do dobrej sytuacji.

Pierwsze stałe fragmenty też nie pozwoliły uzyskać przewagi gości i dopiero w okolicach półgodziny oglądaliśmy pierwsze znaczące sytuacje. W 27. minucie przewrotki próbował Kike Hermoso, a w rewanżu w 32. minucie Josema znalazł Massimo. Nie tylko zatrzymał go Grobelny, ale był też spalony.

Parę minut później Kerk skiksował, lecz piłka szczęśliwie znalazła Hermoso przed bramką, który z pierwszej uderzył nad poprzeczką. To Górnik mógł zejść z prowadzeniem, ale Sadilek ustrzelił tylko boczną siatkę w 36. minucie, w 43. Janza został zablokowany, a Chłań dobijał obok słupka. I wreszcie w doliczonym czasie Grobelny wypuścił piłkę po rogu, Janicki usiłował dopchnąć ją za linię, ale ofiarnie zatrzymał to Gutkovskis.

Po 45 minutach bez celnego strzału, druga połowa zaczęła się obiecująco. Kocyła już po minucie zmusił Łubika do interwencji, a kilka minut później ten sam strzelec posłał pięknie wyłożoną piłkę tylko w piłkochwyt. 

Górnik najgroźniejsze próby serwował Arce ze stałych fragmentów, choć i tu nie pokazał przesadnie dużo. Golem zapachniało w 80. minucie, gdy Kubicki po rzucie rożnym z główki uderzył w poprzeczkę. Jednak gwizdek po faulu Lisetha w tej akcji nie pozwolił rozpamiętywać – trzeba było wracać.

Arka bardzo chciała wydrzeć punkty w końcówce i w 88. minucie tzw. piłkę meczową miał Sebastian Kerk. To on na lewej flance dostał piłkę od Kubiaka (wszedł z ławki) i zmarnował nie jeden, a dwa strzały. Po drugim Łubik aż ryknął z radości, że uratował Górnika. Pod drugą bramką Olkowski nie domierzył do słupka w 90+3. minucie, a mecz zamknęła nieudana próba Kubickiego z dystansu. Tylko podział punktów – to problem dla obu zespołów.

Statystyki meczu Arka - Górnik
Statystyki meczu Arka - GórnikFlashscore
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen