Przejdź do głównej treści

Boulaye Dia ekskluzywnie: "Wiedziałem, na co stać Lazio Gattuso, Juventus nie jest w kryzysie"

Boulaye Dia w barwach Rennes.
Boulaye Dia w barwach Rennes.PSNEWZ / Sipa Press / Profimedia

Senegalski napastnik analizuje starcie w Lidze Europy, mówi o wpływie nowego trenera na zespół Biancocelestich i wraca wspomnieniami do czasów w Salernitanie, gdy popsuł Napoli świętowanie mistrzostwa

Uśmiechnięty, swobodny i w dobrej formie Boulaye Dia poświęca chwilę, by porozmawiać z włoską redakcją Flashscore o swoim obecnym pobycie w Rennes. Przed meczem Ligi Europy z Juventusem, rozgrywanym w ramach trzeciej kolejki fazy ligowej, senegalski napastnik przyznaje, że Włosi nie znajdują się w kryzysie, choć przegrali ostatni mecz z Lazio, jego byłym klubem…

Niedzielna porażka 3:4 na boisku Paris FC była dość szalona, prawda? Losy meczu wielokrotnie się zmieniały, a wy przegraliście w końcówce.

Tak, sytuacja zmieniała się wielokrotnie. To piękne, zapewnia emocje, ale lepiej jest wygrywać. Przegraliśmy, więc trochę boli.

Oglądałeś ten mecz z ławki, zanim pojawiłeś się na boisku pod koniec spotkania. Jak radzisz sobie z taką sytuacją pod względem mentalnym?

Wiesz, że mecz może zmienić się w każdej chwili. Kiedy siedzisz na ławce, dużo obserwujesz i przyglądasz się temu, jak rozwija się spotkanie. Dzięki temu po wejściu na boisko dokładnie wiesz, co możesz wykorzystać. Później wszystko dzieje się bardzo szybko: rzut karny, faul, jednak nie ma karnego, anulowany gol... To elementy gry, tak po prostu bywa.

Myślisz, że ta pechowa porażka może wam pomóc się obudzić przed kolejnym meczem z Juve?

Tak i nie, bo to zupełnie różne konteksty. W lidze rywale wyprzedzili nas dzięki temu zwycięstwu. Biorąc pod uwagę przebieg spotkania, mogliśmy zarówno nie przegrać, jak i wygrać. Liga Europy i rozgrywki ligowe to dwie różne rzeczy.

Boulaye Dia - statystyki ligowe
Boulaye Dia - statystyki ligoweFlashscore

Juventus wydaje się znajdować w lekkim kryzysie po niedzielnej porażce, prawda?

Nie wiem, czy można mówić o kryzysie. Ile razy przegrali w tym sezonie?

Dwa.

W takim razie nie można mówić o kryzysie. Poza tym przegrali z Lazio, które wciąż jest wielkim zespołem. Jeśli tego dnia ulegli silniejszej drużynie, to mówienie o kryzysie... Poza tym to nie nasz problem, tylko ich.

Wciąż śledzisz wyniki Lazio? Co sądzisz o jego początku sezonu?

Tak, zawsze śledzę ich wyniki. Kiedy tylko mogę, oglądam ich mecze. Wciąż mam tam świetnych przyjaciół, lubię wszystkich i cieszę się, gdy wygrywają.

Spodziewałeś się, że o tej porze Lazio będzie tak wysoko w tabeli i zajmie pierwsze miejsce ex aequo z Interem?

Nie, pod tym względem nikt się tego nie spodziewał, ale wiedzieliśmy, na co stać ten zespół. Kiedy pojawił się Gattuso ze swoim sztabem i charakterystycznym dla siebie duchem, po tym, jak wyglądał poprzedni rok, naprawdę trudno było zrobić coś gorszego, również pod względem mentalnym. To było odnowienie zespołu. Po okresie przygotowawczym wiedzieliśmy, że będziemy się rozwijać. Zwłaszcza po porażce w Pucharze Włoch 0:2 z Mantuą, która podziałała na nas jak impuls. Dla mnie to nie jest niespodzianka: wiem, co wniósł trener i w jakim stanie zostawiłem grupę.

Byłeś więc dobrej myśli, gdy Gattuso obejmował zespół w tym sezonie?

Tak, zdecydowanie. Na razie to potwierdza, a jego praca jest znakomita.

W poprzednich klubach nie wiodło mu się najlepiej. Zwłaszcza w reprezentacji. A jednak...

Nie jest magikiem, za tym wszystkim po prostu stoi praca. Ludzie oceniali go przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń, ale każdy klub i każdy kontekst mają swoją prawdę. Przybył z misją do wykonania i jak dotąd realizuje ją znakomicie.

Wciąż regularnie rozmawiasz z byłymi kolegami z Lazio?

Nie codziennie, ale od czasu do czasu z niektórymi, na przykład z Redą (Belahyane’em) czy Noslinem.

Otrzymuj wszystkie wiadomości o ulubionych drużynach i piłkarzach

Transfery, newsy, wywiady: Włącz powiadomienia dla artykułów o Twoich ulubionych zawodnikach i drużynach.

Jak włączyć te powiadomienia?

Nowe powiadomienia o artykułach tematycznych
Nowe powiadomienia o artykułach tematycznychFlashscore

Jak wyglądało twoje taktyczne przystosowanie do gry w Lazio, między występami za napastnikiem a rolą środkowego napastnika?

Kiedy przyjechałem, Baroni od razu powiedział mi, że jest gotowy grać dwoma napastnikami i wie, że mogę poruszać się za napastnikiem. Jego ulubionym systemem było 4-3-3, ale ostatecznie w wielu meczach sezonu graliśmy z Tatym Castellanosem razem z przodu.

W Salernitanie przeżyłeś piękny okres. Strzeliłeś też słynnego gola przeciwko Napoli, który opóźnił ich świętowanie mistrzostwa w 2023 roku...

Dla mnie był to gol jak każdy inny. I tak zostaliby mistrzami, to była tylko kwestia dni. To nie tak, że to my wygraliśmy ligę. Znaczenie miały raczej kontekst, kibice i rywalizacja. Przed wejściem na boisko widziałem świętowanie na stadionie i pomyślałem: "Fajnie byłoby strzelić gola i uciszyć wszystkich". Tylko tyle.

W każdym razie po powrocie z meczu w Salerno odbyło się wielkie świętowanie, niemal jak po zdobyciu trofeum.

Tak, oczywiście! Po powrocie do Salerno zobaczyliśmy kibiców, którzy powitali nas racami i rozpoczęli świętowanie. Dla nich był to wielki moment, więc my również byliśmy szczęśliwi.

Ten gol był jednym z najważniejszych w twojej karierze?

Nie. Przecież strzelałem gole na mistrzostwach świata i w półfinale Ligi Mistrzów. Były dla mnie ważniejsze bramki, również dlatego, że ostatecznie nie wygraliśmy w Neapolu. Pamiętam na przykład decydującego gola przeciwko Hellasowi Verona w ostatniej minucie, który dał nam zwycięstwo. Dla Salerno piękne było popsucie święta rywalom, ale osobiście nie zaliczam tego trafienia do najważniejszych.

Jak wspominasz pobyt w Salerno, gdzie w jednym sezonie strzeliłeś 16 goli?

Wspaniale. Mieliśmy dobry zespół i dobrych trenerów. Najpierw Davide Nicola, a później Paulo Sousa, z którym naprawdę dobrze graliśmy. Jego styl idealnie do mnie pasował, byłem w dobrym momencie i miałem ogromną pewność siebie. Kiedy dobrze czujesz się w jakimś miejscu, widać to na boisku.

Skoro o nim mowa, Davide Nicola przekazuje z ławki ogromną energię. Właśnie pokonał Napoli w debiucie w roli trenera Venezii...

Tak, to trener, który przekazuje ogromną energię. Kiedy z nim pracujesz, chcesz dać z siebie wszystko, bo on na to zasługuje, jest prawdziwy.

Po pięciu latach wróciłeś do Francji. Jakie są twoje pierwsze wrażenia?

Czuję się bardzo dobrze. Cieszę się, że wróciłem do kraju, w którym dorastałem, i do ligi, za którą tęskniłem. Kiedy wyjeżdżasz na cztery czy pięć lat, obserwujesz rozwój ligi z daleka, a potem chcesz wrócić i zobaczyć tę ewolucję z bliska. Zespoły są teraz lepsze.

Prawdopodobieństwo wygranej
Prawdopodobieństwo wygranejFlashscore

W ataku Rennes panuje duża konkurencja, zwłaszcza z Lepaulem, który w ubiegłym sezonie został najlepszym strzelcem. To dla ciebie źródło motywacji?

Tak, zdecydowanie. Celem było wrócić do Ligue 1 i trafić do dobrego projektu po okresie spędzonym we Włoszech. Rennes ma świetny zespół i znakomitych zawodników, takich jak Lepaul. To bardzo dobrze, że rywalizujemy ze sobą, a przede wszystkim gramy obok siebie. Będziemy wzajemnie się napędzać.

Grałeś już przeciwko Juve, ale nigdy nie strzeliłeś mu gola. To jedno z twoich niespełnionych marzeń?

Nie nazwałbym tego marzeniem, ale rzeczywiście strzelałem gole wielu wielkim włoskim klubom, a jeszcze nie Juventusowi. Postaramy się to wkrótce zmienić!

Co powiedziałeś swojemu rodakowi Sadio Mane po przegranym przez twój Villarreal półfinale Ligi Mistrzów z Liverpoolem w 2022 roku?

Nie pamiętam dokładnie, ale pogratulował mi naszej drogi. Do przerwy prowadziliśmy 2:0 i zapytałem go, czy się bali. Oni mieli już doświadczenie z finału w 2019 roku. Powiedziałem mu więc tylko, żeby wygrał ten mecz, skoro wyeliminowali nas z rozgrywek.

Jaka jest główna różnica w przygotowaniu fizycznym w Hiszpanii, Włoszech i Francji?

W Hiszpanii wszystko koncentruje się na piłce: ćwiczeniach, utrzymywaniu się przy piłce i "dziadku". Czystej pracy atletycznej jest bardzo mało. We Włoszech znacznie większy nacisk kładzie się na siłę i przygotowanie fizyczne, a nieco mniejszy na grę z piłką. We Francji jest to połączenie obu podejść: dużo pracy z piłką, ale także solidne obciążenia atletyczne.

Maroko zostało ogłoszone mistrzem po odwołaniu, mimo że Senegal na boisku wygrał Puchar Narodów Afryki 2026. Czy mimo wszystko czujesz się mistrzem?

Tak, oczywiście.

Jak przeżyłeś tamten moment?

To był wspaniały finał, naprawdę świetny mecz dwóch najlepszych wówczas afrykańskich zespołów. Rozstrzygnął się w dogrywce. Wznieśliśmy trofeum, a potem pojechaliśmy świętować w ojczyźnie. To był ważny moment.

Wciąż utrzymujesz szczególną więź z Senegalem?

Tak, oczywiście. Teraz często jeżdżę tam ze względu na reprezentację, ale regularnie odwiedzam Senegal również na wakacjach. To mój kraj pochodzenia, więc ta więź zawsze będzie obecna.

Wybierz Flashscore w GoogleCzytaj nasze artykuły częściej
DodajDodaj w Google
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen