"Oczekujemy bardzo trudnego, intensywnego spotkania. Musimy zaprezentować nasz najlepszy futbol. Wiemy, że na trybunach będzie dużo kibiców gospodarzy. Poprzedni mecz to już historia, jutrzejszy zacznie się od stanu 0:0, jak każdy. Musimy być gotowi na każdą ewentualność. GKS zagra na własnym stadionie, gdzie notuje bardzo dobre wyniki" – dodał szkoleniowiec gości.
Pierwsze starcie Hapoel mógł wygrać wyżej, dominował na boisku niemal cały czas.
"To był w naszym wykonaniu dobry mecz, ale nie wystarczająco. Było wiele rzeczy do poprawy, musimy być przygotowani na to, co zrobi rywal, umieć na to zareagować. Przed nami spotkanie z bardzo dobrym przeciwnikiem, a fakt, że gramy na wyjeździe stanowi dodatkowe utrudnienie" – ocenił.

Środowy mecz może się skończyć dogrywką i rzutami karnymi.
"Zawsze pracujemy nad wszystkimi możliwymi scenariuszami, będziemy gotowi też na karne" – zadeklarował szkoleniowiec.
Piłkarz Hapoelu Doron Leidner też nie ukrywa, że jego drużynę czeka ciężka przeprawa.
"Wiemy, że będziemy musieli stawić czoła bardzo wymagającemu przeciwnikowi i dać z siebie sto procent" – stwierdził.
Spotkanie w węgierskim Miszkolcu zostało rozegrane w temperaturze około 40 stopni, w środę w Katowicach będzie znacząco chłodniej.
"Rzeczywiście było bardzo gorąco, ale nie sądzę, żeby to był czynnik decydujący o przebiegu spotkania" – dodał zawodnik.
Do wtorkowego wieczoru sprzedano ok. 11 tysięcy biletów na rewanżowe spotkanie. Na trybunach Areny Katowice ma zasiąść w środę 750 kibiców Hapoelu. Początek meczu o godz. 18.00.
Hapoel w poprzedniej rundzie wyeliminował bułgarski Łudogorec Razgrad (2:0, 2:2), Katowiczanie byli lepsi od słowackiego MSK Żilina (1:2, 3:1).
Zwycięzca dwumeczu pod koniec sierpnia zagra o fazę zasadniczą Ligi Konferencji z Atalantą Bergamo.
