Pepê ekskluzywnie o nowych piłkarzach Porto: "Staraliśmy się, by czuli się jak u siebie"

Pepê świętował kolejny tytuł ze "Smokiem" na piersi
Pepê świętował kolejny tytuł ze "Smokiem" na piersiREUTERS/Rita Franca

Po pięciu sezonach w FC Porto, Pepê ponownie poczuł smak krajowego mistrzostwa. Brazylijczyk ma już na koncie ponad 200 występów ze "Smokiem" na piersi. Stał się jedną z kluczowych postaci w odzyskaniu tytułu przez Porto. W sezonie 2025/26 był czwartym najczęściej występującym zawodnikiem i dziś jest jedną z najbardziej doświadczonych osób w szatni, która przeszła gruntowną przebudowę pod wodzą Francesco Fariolego.

W ekskluzywnym wywiadzie dla Flashscore reprezentant Brazylii opowiedział o przemianie zespołu po fatalnej kampanii 2024/25, metodach włoskiego trenera, atmosferze panującej w szatni w obliczu zewnętrznej krytyki oraz o najtrudniejszych emocjonalnie momentach sezonu, naznaczonych stratą Pinto da Costy, Diogo Joty i Jorge Costy.

Pepê wspomniał także o znaczeniu Thiago Silvy i Luisa Díaza w swoim rozwoju, wyraził podziw dla Neymara, odniósł się do nowej ery kadry Brazylii z Ancelottim, poruszył temat powrotu FC Porto do Ligi Mistrzów i przekazał specjalną wiadomość kibicom Porto po sezonie, w którym – jak zapewnia – drużyna zdołała "ponownie dać klubowi powód do dumy".

Pepê świętuje tytuł z Fariolim
Pepê świętuje tytuł z FariolimREUTERS/Rita Franca

"Farioli lubi wydobywać z każdego zawodnika to, co najlepsze"

Flashscore: Jako redakcja mamy przyjemność odwiedzić w Olival jednego z nowych mistrzów kraju. Kogoś, kto powtarza wyczyn, którego smak już zna. Pepê, jak się czujesz?

Pepê: To naprawdę niesamowite uczucie. Bardzo się cieszę, że znów mogę być w „grzybku” (przyp. red.: miejsce, gdzie drużyna świętowała zdobycie tytułu) razem z naszymi kibicami. To wyjątkowe przeżycie i jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem je powtórzyć jeszcze raz.

To na pewno był trudny rok dla drużyny, po sezonie, który był znacznie poniżej oczekiwań FC Porto i tego, co kibice uznają za normę.

To był bardzo trudny sezon. Wiedzieliśmy, że po poprzednich rozgrywkach musimy poprawić wiele rzeczy i właśnie do tego dążyliśmy przez cały ten rok. Myślę, że wynik mówi sam za siebie: wykonaliśmy świetną pracę i wszyscy byliśmy bardzo zaangażowani w realizację celu, jakim było mistrzostwo. Dzięki Bogu udało nam się zdobyć ten tytuł.

Pepe w rozmowie z Flashscore
Pepe w rozmowie z FlashscoreOpta by Stats Perform / AFP

Nie chcę porównywać z minionym sezonem, ale gdy Francesco Farioli przychodzi i wprowadza swoje metody, jak reaguje zespół? Wiemy, że jest bardzo energiczny w swojej pracy.

Reakcja była bardzo dobra. Znamy jego energię. Trener to ktoś, kto bardzo lubi pracować i wydobywać z każdego zawodnika to, co najlepsze. Myślę, że bardzo dobrze i jasno zrozumieliśmy wszystko, czego od nas oczekiwał i co przekazywał na treningach. To było kluczowe, byśmy mogli wdrożyć te pomysły w meczach i prezentować się tak solidnie, jak to robiliśmy.

Drużyna weszła w sezon bardzo mocno. Prawie zawsze zaczynała od prowadzenia, a często wręcz dominowała nad rywalami. Czuliście się bardzo silni na początku sezonu?

Tak, bez wątpienia. To efekt ciężkiej pracy. Jak już mówiłem, trener bardzo lubi pracować, a my doskonale rozumieliśmy, czego od nas oczekuje. Potrafiliśmy przenieść na mecze to, co ćwiczyliśmy na treningach. I to było kluczowe, by osiągać wyniki i przede wszystkim rozbudzać entuzjazm naszych kibiców.

Pepê staje w obronie drużyny Porto
Pepê staje w obronie drużyny PortoREUTERS/Rita Franca

"Dziwnie się słucha niektórych rzeczy o nas"

Jesteś jednym z najdłużej grających zawodników w drużynie, już od pięciu lat, zaraz będzie sześć. Cztery lata temu zdobyłeś mistrzostwo i teraz powtórzyłeś ten sukces. Wyobrażam sobie, że tacy gracze jak ty czy Diogo (Costa) byli kluczowi, by pomóc drużynie podnieść się po poprzednim sezonie.

To był bardzo trudny sezon i nikt nie był przyzwyczajony do tego, co wydarzyło się rok temu. Wiedzieliśmy, że nie możemy dopuścić do powtórki i musimy działać inaczej. Staraliśmy się przede wszystkim pomóc nowym zawodnikom, przyjąć ich jak najlepiej, by poczuli się jak w domu. Tak właśnie się stało i to pozwoliło im pokazać, co potrafią na boisku. Myślę, że to było kluczowe, byśmy mogli się podnieść i rozegrać niesamowity sezon.

Przyszło wielu nowych graczy. Gabri (Veiga) był już po Klubowych Mistrzostwach Świata, ale potem dołączyli zawodnicy, którzy okazali się kluczowi. Z zewnątrz wyglądało, że bardzo szybko się zaadaptowali. Jak przebiegał ten proces integracji?

To był łatwy proces, bo przy ich jakości wszystko staje się prostsze. Staraliśmy się, by czuli się jak u siebie, mieli spokój i pewność siebie, by dalej robić to, co robili dotąd. Ich jakość była bardzo widoczna. To zawodnicy o ogromnym potencjale, zwłaszcza ci młodsi. Bardzo się cieszymy, że mogliśmy pomóc w ich szybkiej adaptacji.

Dwie kolejki przed końcem zapewniliście sobie tytuł. Pojawiły się głosy, że świętowanie było trochę przesadzone, co przyznał nawet prezes (André Villas-Boas). To była forma odreagowania presji z całego sezonu?

To był bardzo wyczerpujący sezon. Po tak długim czasie bez zwycięstwa wiedzieliśmy, że musimy odpowiedzieć, przede wszystkim na boisku. Właśnie to staraliśmy się robić przez cały sezon. Udało nam się przywrócić tytuł naszym kibicom i klubowi. A po tak intensywnym sezonie świętowaliśmy w najlepszy możliwy sposób.

Osoby odpowiedzialne za piłkę często mówią o "odcięciu" szatni od zewnętrznych wpływów. Z zewnątrz wydawało się, że drużyna jest bardzo zjednoczona, ale zawsze jest jakiś zewnętrzny hałas, szum. Na przykład niektóre wypowiedzi ze strony Sportingu. Czy to miało na was wpływ?

To nie ma większego wpływu na naszą pracę. Jesteśmy bardzo odizolowani od takich rzeczy. Wiemy, że najważniejsze jest pokazać się na boisku. Skupiamy się na swojej pracy i na tym, co musimy poprawić. Zewnętrzny hałas nie przenika do środka.

Ale kiedy mówią, że 'FC Porto nic nie gra', to nie rusza was choć trochę?

Dziwnie się słucha niektórych rzeczy o nas. Potem pojawiły się żarty między zawodnikami, ale to nigdy nas nie definiowało ani nie wpływało na nasze nastawienie. Dobrze wiemy, co mamy robić na boisku.

Od pochwał Fariolego po stratę Jorge Costy: "To bardzo nami wstrząsnęło"

Skoro już o Sportingu, pamiętam półfinał Pucharu, kiedy Francesco Farioli wskazał cię jako przykład ducha tej drużyny, w tej ostatniej akcji, gdy wykonałeś ogromny sprint, by zapobiec wynikowi 0:2. Czy to właśnie znaczy zostawić wszystko na boisku?

Bez wątpienia. Tym bardziej w FC Porto. Taka jest mentalność tego klubu. Niezależnie od tego, czy to pierwsza, czy ostatnia minuta, musimy dawać z siebie wszystko. Czujemy tę pasję kibiców w każdej akcji i staramy się odpowiadać na boisku. To jest duch FC Porto i to kluczowe, by być jeszcze bliżej kibiców.

Czujesz się wzorem dla młodszych, skoro trener tak cię wyróżnia?

Po prostu bardzo się cieszę. To docenienie mojej pracy. Takie uznanie ze strony trenera i drużyny jeszcze bardziej mnie motywuje do dalszego rozwoju.

Co bolało bardziej: odpadnięcie z Ligi Europy czy z Pucharu Portugalii?

Oba. Chcieliśmy zdobyć wszystkie możliwe trofea. Bardzo bolały nas te porażki, ale wiedzieliśmy, że nie możemy się załamać, bo przed nami było jeszcze mistrzostwo. Drużyna dobrze sobie z tym poradziła.

Emocjonalnie sezon zaczął się od śmierci Pinto da Costy, potem przyszła śmierć Diogo Joty i strata Jorge Costy. To musiało być bardzo trudne do udźwignięcia.

To nie było łatwe. Byliśmy bardzo zmotywowani w okresie przygotowawczym, a te wiadomości miały ogromny wpływ na nas wszystkich. Ale też stały się motywacją, by kontynuować drogę, którą oni chcieliby, żebyśmy szli. To bardzo nami wstrząsnęło, ale poradziliśmy sobie z tym najlepiej, jak potrafiliśmy.

Można mówić o szukaniu siły w smutku?

Tak. Wiemy, że po burzy zawsze przychodzi spokój. To było bardzo trudne, ale musieliśmy znaleźć w sobie siłę, by iść dalej i dać ludziom radość.

Pepê z rodakiem Williamem Gomesem
Pepê z rodakiem Williamem GomesemREUTERS/Rita Franca

"Wzór" Neymar i "starszy brat" Thiago Silva

Teraz trochę o tobie: jak to było przyjąć do drużyny takiego zawodnika jak Thiago Silva?

To było niesamowite. Ja i William (Gomes) nawet żartowaliśmy, że nie wiedzieliśmy, jak się do niego zbliżyć. Zawsze oglądaliśmy go w telewizji, to piłkarz światowej klasy, mistrz praktycznie wszystkiego. Gdy przyszedł, to my czuliśmy się jak ci nowi w klubie. To ktoś, kto bardzo pomaga nam się rozwijać.

I to nie tylko piłkarz, ale też człowiek.

Dokładnie. To jak starszy brat. Ma ogromne doświadczenie i bardzo pomaga nam w rozwoju.

A jako piłkarz, do kogo najbardziej się porównujesz?

Do Neymara. Zawsze był moim największym wzorem. Za radość, odwagę, za brazylijski futbol. Myślę, że zainspirował dużą część mojego pokolenia.

Który rywal był najtrudniejszy indywidualnie?

Declan Rice był bardzo trudny. Wydaje się, że jest wszędzie. A spośród środkowych obrońców Gabriel Magalhães z Arsenalu też był bardzo wymagający.

Liga Mistrzów i Ancelotti w Brazylii: "Wierzę, że to będzie bardzo zwycięska era"

Liga Mistrzów to jeden z największych magnesów nadchodzącego sezonu.

Bez wątpienia. To wyjątkowe rozgrywki, z najlepszymi klubami świata. FC Porto zasługuje, by tam być, i bardzo się cieszymy, że ponownie wprowadziliśmy klub do Ligi Mistrzów. To coś, na co klub zasługuje. Musimy wykorzystać wakacje, dobrze odpocząć, bo kolejny sezon będzie jeszcze bardziej wymagający.

W końcu będą prawdziwe wakacje…

(Śmiech) Tak. Po dwóch latach wreszcie będę mógł naprawdę odpocząć.

I obejrzysz mundial spokojnie w domu?

Tak, z rodziną, przyjaciółmi, synem i żoną. Skorzystam z okazji, by odpocząć i wrócić z nową energią.

Grupa Brazylii na mundialu 2026
Grupa Brazylii na mundialu 2026Flashscore

Jak widzisz nową erę Carlo Ancelottiego w Brazylii?

To dla nas nowość, ale wierzę, że to będzie zwycięska era. Bardzo chcę znów zobaczyć Brazylię jako mistrza świata. To największa reprezentacja na świecie.

Wymarzony finał to Brazylia-Portugalia?

To nie byłby zły pomysł… ale Brazylia-Argentyna też byłaby świetna. (śmiech) To historyczna rywalizacja, bardzo ciekawa, zderzenie kultur. To bardzo wyjątkowy mecz.

Po pięciu latach czujesz się już trochę portugalskim Brazylijczykiem?

Jestem już prawie Portugalczykiem (śmiech). Kocham być tutaj, moja rodzina też uwielbia tu mieszkać. Klub przyjął mnie niesamowicie od pierwszego dnia. Jestem bardzo szczęśliwy za wszystko, co klub dla mnie robi.

"Luis Díaz był kluczowy dla mojej adaptacji w FC Porto"

Jak to było przyjść do FC Porto i od razu rywalizować z Luisem Díazem?

Kiedy Luis tu przyszedł, praktycznie nie miałem szans. To niesamowity zawodnik, który bardzo mnie inspirował. Dla mnie było bardzo ważne mieć go obok siebie. Bardzo mi pomógł w rozwoju i adaptacji. Był kluczowy, bym lepiej zrozumiał europejski futbol i to, czym jest FC Porto.

Masz kontrakt jeszcze na dwa lata i wciąż jesteś bardzo pożądanym zawodnikiem. Jak patrzysz w przyszłość?

Nie myślę o tym za dużo. Jestem bardzo szczęśliwy w FC Porto. Udało nam się zdobyć tytuł po wyczerpującym sezonie, a teraz najważniejsze jest, by odpocząć.

Gdzie Pepê czuje się najlepiej na boisku?

Bardzo lubię grać między liniami, za plecami napastnika, ale dobrze czuję się też jako skrzydłowy. Na tych pozycjach mogę grać swobodnie i pokazywać swoje umiejętności.

Z czasem widzieliśmy Pepê może mniej efektownego indywidualnie, ale ważniejszego dla drużyny i równowagi. Dobrze się czujesz w tej roli?

Z czasem nabyłem te cechy. Wcześniej dużo częściej szukałem pojedynków jeden na jednego, ale zrozumiałem lepiej, czego wymaga gra. Mimo to to wciąż we mnie jest. Lubię atakować rywala, szukać indywidualnych akcji i ryzykować w pojedynkach jeden na jednego.

Pepê świętuje zdobycie mistrzostwa kraju
Pepê świętuje zdobycie mistrzostwa krajuREUTERS/Rita Franca

"Znowu daliśmy kibicom powód do dumy"

Pepê, na koniec: jaką wiadomość chciałbyś przekazać kibicom Porto?

Chcę im podziękować za ten niesamowity sezon i całe wsparcie. Wiemy, że poprzedni sezon był bardzo trudny, bardzo wyczerpujący, to nie było FC Porto, i zdajemy sobie z tego sprawę. Udało nam się podnieść i dać im powody do dumy. W kolejnym sezonie będziemy dalej ciężko pracować, by spełnić ich oczekiwania.

I już naprawdę ostatnie pytanie: ten wywiad będzie też publikowany także w Brazylii. Jaką wiadomość chciałbyś przekazać swoim rodakom?

Niech dalej nas wspierają. Ich wsparcie i wiadomości są dla nas bardzo ważne i pomagają rozwijać nasz futbol. Mam nadzieję, że będą z nami na tej drodze.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen