"Nie chcemy, aby inwestorzy inwestowali tylko w jednym miejscu (...), chcemy prawdziwej konkurencji, ponieważ to pomoże wszystkim się rozwijać" – zapewnił Infantino podczas krótkiego wystąpienia na forum w ramach Globalnej Konferencji Instytutu Milkena poświęconej ekonomii, która odbywa się w Los Angeles.
Prezydent FIFA stwierdził, że powiększenie turnieju ma na celu zmianę historycznej koncentracji piłkarskiej potęgi w Europie i poszerzenie konkurencyjności o inne kraje.
"Chcę, aby spośród 211 krajów zrzeszonych w FIFA 50 mogło zostać mistrzami świata" – zaznaczył, nawiązując do obecnej dominacji europejskiej elity.
Infantino zakwestionował również zainteresowanie Amerykanów piłką nożną, biorąc pod uwagę tradycję widowiskowości, charakteryzującą ich popularne sporty, i zapewnił, że mistrzostwa świata osiągną wyniki odpowiadające "104 Super Bowl w ciągu 39 dni".
"Stany Zjednoczone są numerem jeden na świecie praktycznie we wszystkim, co robią: w finansach, gospodarce, we wszystkim. Nie rozumiem, jak mogą zadowalać się 20. miejscem w najpopularniejszym sporcie świata, ponieważ piłka nożna jest nim bezsprzecznie" – podkreślił.
Według szefa FIFA brak wewnętrznego zaufania w Stanach Zjednoczonych znajduje odzwierciedlenie w tym, że tamtejsi inwestorzy stawiają na rynki europejskie.
"Amerykanie powinni wierzyć w ten sport w swoim kraju, ponieważ przyniesie to wszystkim korzyści" – dodał.
W zeszłym tygodniu Infantino przewodniczył 76. Kongresowi FIFA w Vancouver w Kanadzie, gdzie starał się unikać kontrowersji i zapewnił, że reprezentacja Iranu weźmie udział w mistrzostwach świata, co było jedną z największych niewiadomych związanych z tymi rozgrywkami.
Infantino będzie ubiegał się o reelekcję na stanowisko prezesa FIFA na kadencję 2027–2031. Konfederacje Afryki i Azji już ogłosiły poparcie dla tej kandydatury.
