Gol w Białymstoku padł w samej końcówce spotkania, strzelcem był w 89. minucie Nik Prelec. To pierwsza bramka w ekstraklasie słoweńskiego napastnika, pozyskanego przez Jagiellonię podczas letniej przerwy w rozgrywkach po odejściu z klubu Afimico Pululu.
"Wygraliśmy naprawdę bardzo ważne spotkanie, bo pierwsze, co na pewno pomoże nam przygotowywać się do kolejnych wyzwań, no i też zbudować pewnego rodzaju pewność siebie" - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej Siemieniec.

Dodał, że cały zespół - jak to ujął - utrzymuje jakość gry defensywnej, ale pracy wymaga ofensywa.
"Oczekiwalibyśmy, że będziemy stwarzać więcej sytuacji, ale czułem też po zespole, że w trakcie meczu rósł i nabierał płynności oraz pewności. Mam wrażenie, że - szczególnie po zmianach - trochę ten mecz zmienił się na naszą korzyść, zarówno pod kątem intensywności, jak i jakości gry ofensywnej" - ocenił szkoleniowiec gospodarzy.
Wskazał też, że jego piłkarze byli konsekwentni zarówno w grze defensywnej, jak i działaniach w ataku.
"Próbowaliśmy kruszyć obronę Korony i mimo tego, że nie było bardzo wielu klarownych sytuacji, to na pewno im dalej w las, tym coraz częściej pojawialiśmy się w polu karnym przeciwnika" - zauważył.

W innym nastroju był opiekun Korony.
"Nie ma co ukrywać, jesteśmy smutni, źli, bo mecz remisowy zakończył się naszą porażką. Chyba żaden zespół nie zasłużył w tym spotkaniu na zwycięstwo, ale 'Jaga' jest zespołem na tyle mądrym, cwanym, że w końcówce nam piłkę nie tyle strzeliła, co wepchnęła do bramki" - analizował Zieliński.
"Rozpoczynać sezon z porażką nigdy nie jest fajnie. Będziemy szukać odbicia w meczu z Legią u siebie" - dodał.
Pytany, czy Koronie zabrakło w tym meczu szczęścia, Zieliński odparł, że coś takiego w piłce nożnej nie istnieje.
"Piłka nożna to są umiejętności (...). Nam zabrakło koncentracji i konsekwencji w końcówce meczu, szczególnie przy tej bramkowej akcji" - podsumował szkoleniowiec zespołu gości.
