Austriacka spółka-matka Red Bulla wszczęła niezależne dochodzenie w sprawie zarzutów wobec Hornera, który zaprzecza jakimkolwiek wykroczeniom i obecnie uczestniczy w przedsezonowych testach w Bahrajnie.
Ani producent napojów energetycznych, ani zespół mistrzów F1 nie podali, jakie są zarzuty, choć doniesienia medialne mówią o niewłaściwym i kontrolowanym zachowaniu wobec koleżanki z pracy.
Nie podano żadnych ram czasowych na rozstrzygnięcie, a sezon Formuły 1 rozpocznie się 2 marca w Bahrajnie.
„Myślę, że to jasne” – Wolff powiedział reporterom w środę na torze Sakhir w swojej pierwszej odpowiedzi dotyczącej tej sprawy.
„Formuła 1 i to, co robią zespoły, opowiadamy się za równością, uczciwością, różnorodnością i nie tylko o tym mówimy, ale żyjemy tym dzień po dniu. To są standardy, które sami wyznaczamy. Jesteśmy sportem globalnym, jedną z najważniejszych platform sportowych na świecie i jesteśmy wzorami do naśladowania” - powiedział.
Wolff, którego zacięta rywalizacja z Hornerem stała się motywem przewodnim popularnego serialu dokumentalnego Netflix „Drive to Survive”, odnotował w ostatnich tygodniach liczne spekulacje na temat tej sprawy i stwierdził, że ważne jest, aby „rygorystyczny proces” był realizowany.
Horner (50 l.) jest najdłużej działającym szefem zespołu w Formule 1, a dominującym zespołem jest Red Bull, którego głównym kierowcą jest potrójny mistrz Max Verstappen.
Brytyjczyk jest także mężęm byłej piosenkarki Spice Girls, Geri Halliwell.
„Myślę, że to, co Red Bull rozpoczął jako niezależne dochodzenie, jeśli zostanie przeprowadzone we właściwy sposób, z zachowaniem przejrzystości i rygorystyczności, to jest coś, czemu musimy się przyjrzeć” – powiedział Wolff.
Austriak powiedział, że poruszane tematy są „problemem całej Formuły 1 w ogóle i każdej osoby, która w niej pracuje”.
