Maksimum Djokovicia pochodzi z sezonu 2011, gdy pozostawał niepokonany od drugiej rundy marcowego turnieju w Indian Wells aż do sierpniowego finału w Cincinnati, gdzie przegrał z Andym Murrayem. W trakcie tej serii zdobył pięć tytułów Masters 1000 – w Indian Wells, Miami, Madrycie, Rzymie i Montrealu – a jego forma zaowocowała także innymi kluczowymi momentami w karierze.
W lipcu, mając dwadzieścia cztery lata, Serb pokonał swojego rywala Rafaela Nadala i zdobył pierwszy tytuł na Wimbledonie. Triumf na londyńskiej trawie zapewnił mu także debiut na pierwszym miejscu światowego rankingu, gdzie zastąpił właśnie Nadala. Dominacja na turniejach Masters 1000 była więc kluczowym elementem jego drogi na tenisowy szczyt.
Djoković podczas tej serii wielokrotnie potwierdzał swoją przewagę nad Nadalem. Na początku sezonu Masters 1000 2011 w Indian Wells w pierwszych czterech meczach stracił tylko dwanaście gemów, następnie w półfinale wyeliminował Rogera Federera, a w finale pokonał Nadala. W Miami był jeszcze bardziej przekonujący, bo w pięciu spotkaniach oddał rywalom tylko osiemnaście gemów i w finale znów ograł hiszpańskiego przeciwnika.
Nawet zmiana nawierzchni na korty ziemne nie przerwała jego dominacji. Po opuszczeniu Monte Carlo pokonał Nadala w finałach w Madrycie i Rzymie. W stolicy Włoch dodatkowo odwrócił losy półfinału z Murrayem i utrzymał swoją serię zwycięstw.
Dopiero Murray zatrzymał serię
Seria Djokovicia – czterdzieści jeden wygranych na początku roku – zakończyła się dopiero w półfinale Roland Garros po porażce z Federerem, ale passa na turniejach Masters 1000 trwała dalej. Po triumfie na Wimbledonie i awansie na pierwsze miejsce w rankingu wygrał także turniej w Montrealu, gdzie w drodze po tytuł stracił tylko jednego seta przeciwko zawodnikom z czołowej trzydziestki.
W Cincinnati dołożył kolejne cztery zwycięstwa i awansował do finału, gdzie jego seria została ostatecznie przerwana. Z powodu kontuzji barku poddał mecz z Murrayem przy stanie 4:6, 0:3. Podczas turnieju w Cincinnati pobił także wcześniejszy rekord Rogera Federera, który miał na koncie dwadzieścia dziewięć zwycięstw z rzędu w Masters 1000.
Bilans Djokovicia – trzydzieści jeden wygranych – stał się jednym z filarów jego wyjątkowego sezonu 2011, w którym zdobył dziesięć tytułów, w tym trzy wielkoszlemowe i pięć trofeów Masters 1000, a rok zakończył z bilansem 70:6. Od tamtej pory najbliżej tego wyniku był ponownie Djoković, który w latach 2014-2015 zanotował serię trzydziestu zwycięstw. Także wtedy jego passę przerwał Murray.
Teraz szansę na pobicie historycznego osiągnięcia ma Sinner, który w Rzymie może ustanowić nowy rekord i nawiązać do jednej z najbardziej imponujących serii w historii męskiego tenisa. Lidera światowego rankingu w ćwierćfinale czeka pojedynek z Andriejem Rublowem.
