Po znakomitych zwycięstwach nad Tatjaną Marią, Aryną Sabalenką, Lindą Noskovą i Jeleną Ostapenko, rumuńska zawodniczka w półfinale natrafiła na defensywny mur i świetną formę Coco Gauff. Na konferencji prasowej po meczu Amerykanka bardzo szczerze przeanalizowała spotkanie, chwaląc Rumunkę, a także zdradzając techniczny szczegół, który przesądził o jej zwycięstwie.
"Sorana to wielka rywalka"
Gauff nie wahała się wyrazić szacunku dla zawodniczki z Rumunii, nazywając ją świetną tenisistką i bardzo groźną przeciwniczką.
Jednak klucz do jej zwycięstwa tkwił w poprawie największego mankamentu w grze: serwisu. Przez ostatnie półtora roku Amerykanka przewodziła niechlubnej klasyfikacji podwójnych błędów, dlatego zdecydowała się zmienić trenera, rezygnując z Matta Daly’ego na rzecz Gavina MacMillana, który wcześniej pomógł także Arynie Sabalence.
Statystyki Amerykanki znacznie się poprawiły. Przykładowo, w meczu z Rumunką popełniła tylko jeden podwójny błąd, miała 78% trafień pierwszym podaniem i wygrała 74% punktów po pierwszym serwisie.
"Uważam, że to był dla mnie dobry mecz. Sorana to wielka rywalka, świetna zawodniczka. W mojej grze widać realną poprawę, zwłaszcza w serwisie. Po raz pierwszy w karierze czuję, że mam taką konsekwencję w tym elemencie. To był długi proces, ale znalazłam odpowiednią formułę. Teraz mam znacznie większą pewność siebie, utrzymuję tę samą technikę i to jest największa różnica” – wyjaśniła Gauff.
Gotowa na Roland Garros
Po niestabilnym początku sezonu tenisistka ze Stanów Zjednoczonych wydaje się odzyskiwać rytm tuż przed Roland Garros, gdzie czeka ją kluczowe zadanie – obrona tytułu zdobytego w 2025 roku. Presja jest ogromna, bo utrata dwóch tysięcy punktów mogłaby wyrzucić ją poza Top 4 WTA, jednak Gauff podkreśla, że całkowicie zmieniła swoje podejście.
"Kiedyś byłam obsesyjnie skupiona na punktach i tym, co muszę bronić. Teraz myślę inaczej. Sezon jest długi, jeśli dobrze trenujesz i jesteś zdrowa, masz szansę odrobić te punkty przez cały rok. Na Roland Garros nie będę myśleć o rankingu. Chcę być wobec siebie uczciwa pod względem psychicznym, podchodzić do każdego meczu osobno i nie zastanawiać się, ‘co by było gdyby’” – dodała trzecia rakieta świata.
Zanim Coco Gauff przystąpi do paryskiego wyzwania, w sobotę czeka ją wielki finał turnieju w Rzymie, gdzie zmierzy się z Eliną Switoliną. Bilans bezpośrednich spotkań przemawia za Ukrainką, która prowadzi 3:2 i dwukrotnie pokonała Amerykankę w tym roku.
