Wielkie emocje i zwroty akcji. Lotto AZS UMCS Lublin po raz drugi mistrzem Polski

Wielkie emocje i zwroty akcji. Lotto AZS UMCS Lublin po raz drugi mistrzem Polski
Wielkie emocje i zwroty akcji. Lotto AZS UMCS Lublin po raz drugi mistrzem PolskiPAP/Jakub Kaczmarczyk

Niesamowite emocje, zwroty akcji i dużo twardej walki – tak wyglądał czwarty i - jak się okazało - ostatni mecz finałowy o mistrzostwo Polski koszykarek. Zespół z Lublina zachował więcej zimnej krwi w końcówce i wygrał 82:77 sięgając po drugi w historii złoty medal. Wcześniej tytuł wywalczyły w 2023 roku. Poznanianki musiały zadowolić się wicemistrzostwem kraju, co jest i tak największym od 22 lat sukcesem tego klubu.

Lublinianki od pierwszych minut imponowały celnością rzutów z dystansu, notując blisko 70-procentową skuteczność. Klaudia Wnorowska trzykrotnie trafiła za trzy punkty, raz Robbi Ryan i przyjezdne utrzymywały kilkupunktowe prowadzenie. Poznanianki z kolei rzucały dużo, ale często niecelnie. Malina Piasecka zanotowała dwa "niedoloty" zza linii 6,75. W ostatniej akcji pierwszej kwarty Brittany Brown po indywidualnej akcji równo z syreną zmniejszyła straty do sześciu punktów.

Miejscowe jeszcze gorzej spisywały się w drugiej kwarcie - pudłowały spod kosza i z dystansu, a pierwsze punkty zdobyły po czterech minutach. Na ich szczęście rywalki nie zdążyły znacząco powiększyć przewagi. Mecz stał się nieco chaotyczny i szarpany, a zawodniczki nie szczędziły sobie złośliwości, które przez sędziów kwalifikowane były jako faule niesportowe. Ciężar gry na swoje barki wzięła Brown, która napędzała akcje swojego zespołu, a po jej celnej "trójce" było już tylko 33:32 dla drużyny gości.

Końcówka należała do koszykarek Lotto AZS UMCS, które dobrze zagrały pod obiema tablicami i nie pozwalały rywalkom na oddawanie tzw. łatwych rzutów. Trener AZS Politechniki Wojciech Szawarski miał też spory kłopot, bowiem dwa filary jego zespołu - Jessika Carter i Hannah Hank - na przerwę schodziły z trzema przewinieniami.

Drugą połowę znów lepiej rozpoczęły Lublinianki, które po kilku akcjach wygrywały 49:38, ale też zaczęły notować sporo niepotrzebnych fauli. Kamila Borkowska straciła piłkę, którą przejęła Hank i została nieprzepisowo zatrzymana przez reprezentantkę Polski. Sędziowie uznali, że był to niesportowy faul. Australijka nie tylko wykorzystała dwa rzuty wolne, ale w kolejnych dwóch akcjach dwukrotnie trafiła za trzy punkty i na tablicy pojawił się remis 53:53.

Szkoleniowiec ekipy z Lublina Karol Kowalewski szybko poprosił o przerwę. Spotkanie momentami miało charakter dosłownej walki, a przed ostatnią kwartą po raz kolejny był remis 61:61.

Końcówka spotkania była niezwykle dramatyczna. Wydawało się, że to lubelskie akademiczki mają już mecz pod kontrolą, gdy Jovana Popović nieco szalonym zza linii 6,75 m dała swojej drużynie prowadzenie 77:76. W kolejnej akcji Serbka ponowiła próbę, ale tym razem piłka zatańczyła na obręczy i nie wpadła do kosza.

Potem rzucały już tylko podopieczne Kowalewskiego. Najpierw Markeisha Gatling trafiła spod kosza, a po rzutach wolnych Ryan na 10 sekund przed końcem było 80:77 dla zespołu gości.

Szawarski poprosił o czas i rozrysował akcję trzypunktową. Tymczasem Brown podała piłkę wprost w ręce Dragany Stanković i tym samym Poznanianki zaprzepaściły szansę na doprowadzenie do piątego spotkania finałowego.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen