Jagiellonia przegrała po bramce straconej w końcówce po stałym fragmencie gry. Zdobył ją głową po rzucie rożnym rezerwowy napastnik Stiwan Stojanczow w 83. minucie.
"Jest na pewno duże rozczarowanie, jeśli chodzi o końcowy rezultat, bo miałem takie poczucie, że szczególnie pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu" — tak Siemieniec zaczął pomeczową konferencję prasową, gratulując przeciwnikowi i dziękując też kibicom "Jagi", których kilkuset przyjechało do Sofii.
"Niestety za mało wycisnęliśmy z tej połowy, bo w drugiej było czuć koszty intensywności pierwszych 45 minut" — dodał szkoleniowiec.
Przyznał, że Levski grał wtedy lepiej niż w pierwszej części meczu.
"Miałem takie poczucie, że mecz jest bardzo wyrównany, raz jedna, raz druga drużyna przejmowała inicjatywę. Taki mecz na 1:0, ewentualnie na 0:0, stąd duże rozczarowanie" — powiedział trener.

"Moment dekoncentracji, stały fragment gry kosztował nas gola i w konsekwencji utratę choćby jednego punktu. Na pewno jest duże rozczarowanie i jest złość, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że Liga Europy to trudne rozgrywki, ale akurat tutaj graliśmy z przeciwnikiem, który był w naszym zasięgu, z którym mogliśmy nawet wygrać" — dodał.
Przypomniał, że również w pierwszym meczu fazy zasadniczej LE gol w końcówce z Olympiakosem w Pireusie zdecydował o porażce.
"Zdajemy sobie sprawę, że terminarz mamy teraz trudny, jeśli nie bardzo trudny. Ale to jest tylko piłka nożna, zostały cztery mecze, musimy szukać punktów i dać sobie szansę na powalczenie o przynajmniej dwa dodatkowe mecze na wiosnę" — zauważył.
Jagiellonia, która dotychczas zdobyła trzy punkty w tych rozgrywkach, zagra jeszcze z Sunderlandem i Viktorią Pilzno na wyjeździe oraz z Crystal Palace i Olympique Lyon u siebie.
