Już tylko Napoli może zagrozić Interowi w drodze do mistrzostwa Włoch. Liderz przyjechali w niedzielę do Turynu, by spotkać się z mniejszym z tamtejszych klubów i potwierdzić status faworyta do korony Serie A.
Sprawdź szczegóły meczu Torino – Inter
Gospodarze zupełnie nie przypominali postawą byka ze swojego herbu, cofnięci czekali na ruchy przyjezdnych w pierwszych minutach. Faktycznie, Manuel Akanji wysłał ostrzeżenie ze środka pola karnego, piłkę kierując jednak poza światło bramki. W rewanżu piłkarze Granaty próbowali pokonać Sommera, gdy Nikola Vlasić wypuścił Saula Coco… jego strzał też minął słupek.
Tempo spotkania było dalekie od oszałamiającego, mówiąc delikatnie, ale przewaga Interu w rozgrywaniu sugerowała, że doczekamy się otwarcia wyniku. I tak stało się w 23. minucie, gdy piłkę przyjął po lewej Federico Dimarco, przed polem karnym przymierzył miękko i wrzucił na drugi koniec bramki. Tam dopadł do uderzenia Marcus Thuram – obaj są w tym sezonie niesamowici!
Po cichu liczyliśmy na okazję Piotra Zielińskiego i Polak był bliski świetnej okazji w 40. minucie. Minął z piłką linię obrony, tyle że przy próbie ułożenia się do strzału dał się pozbawić futbolówki. Kilka minut później uderzał z kolei niecelnie i do przerwy goście mieli minimalną przewagę.
Wydawało się, że losy meczy zamyka sytuacja z 61. minuty. Rzut rożny bity przez Dimarco wylądował na głowie Bissecka, który głową posłał piłkę od słupka do siatki gospodarzy. Tyle że Byki zareagowały na tę sytuację jak na przysłowiową płachtę i w niecałe 10 minut złapały kontakt.
W akcji wyprowadzonej od obrony Giovanni Simeone świetnie przepuścił piłkę do Emirhana Ilkhana, który oddał koledze przed bramką i pozwolił zdobyć gola. Momentalnie gospodarze dostali zastrzyk adrenaliny i naciskali w poszukiwaniu kolejnego trafienia.
To zaowocowało zagraniem piłki ręką w polu karnym przez Carlosa Augusto i po interwencji VAR piłkę na 11. metrze ułożył Vlasić. Zapewnił remis w 79. minucie, co zwiastowało elektryzującą końcówkę.
Nieco rwana faulami, końcowa faza meczu mogła zakończyć się wygraną za sprawą Zielińskiego. To on w pierwszych sekundach doliczonego czasu uderzał mocno... znów obok słupka! A mógł dobić Torino dokładnie tak samo, jak wcześniej zrobił z Juve na San Siro...

