"To był dobry mecz dla kibiców na trybunach i tych przed telewizorami. Piast grał bardzo dobrze, pokazał jakość, a my nie wypadliśmy idealnie. Długo gra była zamknięta, w dogrywce mieliśmy problemy, ale i okazje. Karne trenujemy, od kiedy jestem w klubie i byliśmy na taką sytuację przygotowani" – ocenił słowacki szkoleniowiec obrońców trofeum.
Podkreślił, że zawodnikiem meczu był bramkarz Górnika Tomasz Loska, który w ekstraklasie nie broni w tym sezonie.
"Kiedy bramkarz ma swój dzień, widać to też w karnych. Często tak jest, że kiedy w pucharze zmieni się golkipera, to on jest najważniejszy na boisku" — dodał.
Jak przyznał, wykonujący pierwszą "jedenastkę” zawodnik Górnika Kacper Urbański nie wytrzymał presji i jego strzał został obroniony przez Domena Grila.
"To dla niego dobra szkoła, pomoże mu w lidze. Wiem, że kolejnego karnego wykorzysta" – zaznaczył Gasparik.
Mimo późnej pory i niskiej temperatury szkoleniowiec Zabrzan oglądał mecz w marynarce. Ze śmiechem zauważył, że ciepłe ubrania zostały jeszcze w domu na Słowacji.
Trener Piasta Daniel Myśliwiec przyznał, że ciężko mu wyjaśnić okoliczności odpadnięcia.
"Drużyna zrobiła bowiem wystarczająco dużo, żeby strzelić kilka goli, a nie uzyskała żadnego. Pozytywne jest to, że też nie straciliśmy. Odpadamy, nie bardzo wiem, jak to skomentować" – powiedział.
Zwrócił uwagę, że jego ekipa przez większość spotkania dominował.
"Zespół wykonał kapitalną robotę i chciałbym, żeby to docenić. Rzuty karne to nie jest loteria, tylko kwestia umiejętności, a w tym przypadku bardziej opanowania, doświadczenia. To było kluczowe. Jeżeli utrzymamy taką dyspozycję (w lidze), to możemy jeszcze fajnie namieszać. Najlepszym zawodnikiem rywali był ich bramkarz, to wiele mówi o meczu" – ocenił Myśliwiec.
Jako pierwszy ze strony Piasta rzut karny wykonywał Jakub Łabojko i mógł dać gospodarzom prowadzenie. Strzelił, lekko, technicznie i Loska bez trudu złapał piłkę.
"Mam w głowie takie zdanie: "no risk, no glory”. Zaryzykował, mogła być z tego piękna historia, ale poszło to w drugą stronę" – odniósł się do tej sytuacji trener.
Oba zespoły zmierzyły się 18 października w Zabrzu w spotkaniu ekstraklasy, które zakończyło się remisem 1:1. Tym razem goli nie było, ale za to kibice obejrzeli dogrywkę i serię rzutów karnych.
W pierwszej połowie - przedłużonej o 11 minut z racji zadymienia po odpaleniu rac przez kibiców Piasta - bliżej zdobycia gola byli goście, jednak Urbański trafił w poprzeczkę, Erik Prekop przegrał pojedynek sam na sam z Grilem.
Po zmianie stron ciekawie było przed obiema bramkami. Do siatki Gliwiczan trafił Sondre Liseth, ale – jak się okazało – ze "spalonego”. Po drugiej stronie boiska w słupek uderzył Quentin Boisgard, a Samuel Ntamack spudłował, mając przed sobą tylko golkipera.
"Piłkę meczową” w ostatniej minucie dogrywki miał obrońca Zabrzan Ondrej Zmrzly, lecz po jego uderzeniu zza pola karnego na drodze stanął słupek.
Serię "jedenastek” piłkarze egzekwowali na bramkę, za którą siedzieli sympatycy Górnika. Bramkarz gości Tomasz Loska zachęcał ich do dopingu. Być może mu to wsparcie z trybun pomogło, bo obronił dwa karne - jeden bez trudu po bardzo lekkim uderzeniu Łabojki, a na koniec obrońca Piasta Juande Rivas uderzył ponad poprzeczką i obrońcy trofeum pozostali w grze.
W lutym 2022 Piast grał u siebie z Górnikiem w 1/8 finału Pucharu Polski. Wtedy po bezbramkowym meczu i dogrywce goście awans także zapewnili sobie w rzutach karnych.
