Dzisiejsze rozgrywki Oeiras Open Ceto miały zakończyć się meczem Mai Chwalińskiej (118. WTA) z 18-letnią Rosjanką Mirosławą Miedwiediewą. Rozstawiona z numerem piątym Polka w ewentualnej drugiej rundzie mogłaby zmierzyć się z Jil Teichmann (191. WTA), ale to żadnego z tych spotkań nie dojdzie w związku z wycofaniem Chwalińskiej z rozgrywek.
Z jednej strony pozostawia to niedosyt, bo mogła śrubować serię bez porażki na kortach, gdzie w niedzielę świętowała pierwszy tytuł w sezonie. Chwalińska zdecydowała się jednak odpocząć i nie ryzykować kontuzją. W najbliższym czasie nie czeka ją obrona punktów, a już zajmuje najwyższe miejsce w karierze, dlatego 24-latka powinna jak najlepiej wykorzystać ten okres.
W kwietniu miała już na koncie sześć meczów, w tym deblowy maraton w ramach BJK Cup. Po przyjeździe do Oeiras tylko jednej rywalce pozwoliła na urwanie seta, a aż pięciokrotnie wygrywała sety z najwyżej jednym gemem na koncie przeciwniczek.
Zaprezentowała się znakomicie, wygrywając trzeci w karierze turniej WTA 125. Poprzedni taki sukces świętowała w szwajcarskim Montreux we wrześniu zeszłego roku, a pierwsze trofeum tej rangi w karierze wzniosła we Florianopolis w grudniu 2024 roku. Pozostaje życzyć utalentowanej zawodniczce z Rudy Śląskiej, by w tym roku po raz pierwszy cieszyła się z tytułu więcej niż raz.
