Kierowca Mercedesa na pewno ją dostanie, bo po niedzielnym Grand Prix Węgier Formuła 1 udaje się na wakacyjną przerwę aż do końca sierpnia, ale kolejny koszmar na torze sprawił, że Brytyjczyk był już na skraju wytrzymałości.
"Jestem już poza punktem rozczarowania" - powiedział dziennikarzom po kolejnym wyścigu zrujnowanym przez awarię techniczną.
"Gdybym dalej miał się rozczarowywać wszystkim, co się dzieje, to byłbym rozczarowany każdego dnia tygodnia. Muszę zachować pozytywne nastawienie... moje tempo było tak dobre jak u każdego na torze, a w dwóch czy trzech ostatnich wyścigach tak nie było, więc wyciągam z tego pozytywy, ale lista rzeczy, które poszły nie tak w tym sezonie, jest po prostu niewiarygodna".
Przedsezonowy faworyt daleko w tyle
Russell, przedsezonowy faworyt do tytułu, traci teraz 59 punktów do prowadzącego w klasyfikacji zespołowego kolegi Kimiego Antonellego po 11 z możliwych 23 rund.
W niedzielę startował z szóstego pola, przed 19-letnim Włochem, ale już na pierwszym okrążeniu spadł na koniec stawki, gdy powróciły problemy techniczne, które wydawały się już rozwiązane – aktywował się system antyzgaśnięcia silnika.
Ostatecznie przebił się na siódmą pozycję, ale trudno to nazwać minimalizowaniem strat, skoro Antonelli stanął na podium, zajmując trzecie miejsce.
„Trzymałem gaz, utrzymując obroty, a cztery sekundy przed zgaśnięciem świateł silniki zaczęły wariować – silnik nie reagował na gaz. To zupełnie nowy silnik. Nie mam pojęcia" - tłumaczył Russell.
„Problemy dotyczą mnie, ale cały zespół też to odczuwa, więc są wkurzeni tak samo jak ja. Nie jesteśmy jedyni, ale mam wrażenie, że mnie to spotyka zdecydowanie częściej niż innych. Mam nadzieję, że w końcu się to odwróci. Nikomu nie życzę pecha, ale takiego sezonu nie miałem jeszcze nigdy w karierze".
Szef zespołu Mercedesa Toto Wolff przyznał, że pech Russella to w pełni nasza wina jako zespołu i to nie jest wystarczająco dobre.
"Spotkało go zbyt wiele takich problemów. Robimy wszystko, by je opanować, ale niestety dziś pojawił się kolejny, który kosztował go utratę szans".
Russell wygrał w tym sezonie dwa wyścigi, podczas gdy Antonelli ma na koncie sześć zwycięstw, a trzy razy Brytyjczyk kończył bez punktów. W Belgii w miniony weekend wypadł z toru już na pierwszym okrążeniu po kontakcie z Ferrari Lewis Hamilton, za co siedmiokrotny mistrz świata został ukarany.
"Nie mogę się rozczarowywać rzeczami, na które nie mam wpływu" - powiedział Russell. "Zazwyczaj nie czuję, że potrzebuję przerwy, ale w tym roku zdecydowanie tak jest".
